sobota, 22 października 2016

Bez obłudy

Tak się złożyło, że wczoraj w duszpasterstwie była konferencja dotycząca duchowości Świętego Tomasza z Akwinu, a dokładniej jego recepty na życie i zbawienie. Ta konferencja, dość luźna w formie, dała mi do myślenia. Dobre życie, zdaniem Świętego Tomasza, jest przede wszystkim wolne od obłudy. Także (zwłaszcza?) wobec siebie. Poza tym, człowiek ma prawo i obowiązek dążyć do szczęścia - nikt świadomie nie pragnie zła, jedynie może mieć złą definicję dobra. Którą przecież można zweryfikować patrząc na efekty. Oprócz tego, choć może to brzmieć naiwnie, Bóg nigdy nie kładzie nam na barki ciężaru ponad nasze siły. On wie, że damy radę. Nie dziś, to jutro. Jeśli jutro, to znaczy, że dziś nie byłoby z tego dobra. Jeśli sięgamy dna, to po to, by się od niego odbić- a wtedy to już droga wiedzie prosto ku górze.
Właśnie tym inspirowany jest poniższy wiersz.



Ile mamy w sobie prawdy?
Na ile jeszcze nas stać?
Nowe lądy odkrywamy,
Bo na starych nie chcą nas znać.
Ile mamy w sobie Boga -
Wszak On stworzył każdego z nas?
To, co w nas, to złość i trwoga,
Że to nie dziś, że jeszcze nie czas.
Nasze kłamstwa zasłoniły
Drogę prostą, do Ciebie drogę,
Dobry Panie, daj mi siły,
By odrzucić złość i trwogę.
Ubrana w białą sukienkę
Jak za dziecięcych lat,
Panie, prowadź mnie za rękę,
Wciąż przejść muszę drogi szmat.

sobota, 8 października 2016

Na Wenus z Milo

W związku z wymianą szkolną publikacja tego posta uległa przesunięciu o tydzień. Następna będzie za dwa tygodnie, ponieważ na pewno nie dałabym rady trzymać się pierwotnego terminu, biorąc pod uwagę szkołę.
To tyle, gwoli wyjaśnienia, przejdźmy do przyjemniejszych tematów, na przykład sztuki. W ciągu wymiany naoglądałam się zabytków i w dużej mierze wokół nich krążyły moje myśli. Słynnej Wenus wśród nich oczywiście nie było, aczkolwiek o niej również myślałam. Pojawiła się wówczas wizja braku rąk u wielu starożytnych rzeźb nie jako naturalnego następstwa większej kruchości cieńszych elementów, lecz jako swoisty symbol przeminięcia pewnej epoki. To, co było, nie ma rąk. Los świata leży w naszych.



Ani jeden rok czy troska
Twego czoła nie przecina,
Rok to dla ciebie godzina,
Wyższa od śmiertelnych, boska.

Znów wzdychają z uwiebienia,
Znów cię mają za boginię,
Znów wznosząc tobie świątynie,
Nie znając twego imienia.

I choć rysów nie zatarły
Wieki u stóp morskiej fali,
Rąk tylko czas cię pozbawił,
Bo nie mogą już działać zmarli.

niedziela, 2 października 2016

Na Zachodzie bez zmian

Obecnie jestem w Trewirze na wymianie szkolnej i nie za bardzo mam jak oraz kiedy pisać. W związku z tym post pojawi się, owszem, ale w przyszłym tygodniu. Przepraszam.