Tak się złożyło, że wczoraj w duszpasterstwie była konferencja dotycząca duchowości Świętego Tomasza z Akwinu, a dokładniej jego recepty na życie i zbawienie. Ta konferencja, dość luźna w formie, dała mi do myślenia. Dobre życie, zdaniem Świętego Tomasza, jest przede wszystkim wolne od obłudy. Także (zwłaszcza?) wobec siebie. Poza tym, człowiek ma prawo i obowiązek dążyć do szczęścia - nikt świadomie nie pragnie zła, jedynie może mieć złą definicję dobra. Którą przecież można zweryfikować patrząc na efekty. Oprócz tego, choć może to brzmieć naiwnie, Bóg nigdy nie kładzie nam na barki ciężaru ponad nasze siły. On wie, że damy radę. Nie dziś, to jutro. Jeśli jutro, to znaczy, że dziś nie byłoby z tego dobra. Jeśli sięgamy dna, to po to, by się od niego odbić- a wtedy to już droga wiedzie prosto ku górze.
Właśnie tym inspirowany jest poniższy wiersz.
Właśnie tym inspirowany jest poniższy wiersz.
Ile mamy w sobie prawdy?
Na ile jeszcze nas stać?
Nowe lądy odkrywamy,
Bo na starych nie chcą nas znać.
Ile mamy w sobie Boga -
Wszak On stworzył każdego z nas?
To, co w nas, to złość i trwoga,
Że to nie dziś, że jeszcze nie czas.
Na ile jeszcze nas stać?
Nowe lądy odkrywamy,
Bo na starych nie chcą nas znać.
Ile mamy w sobie Boga -
Wszak On stworzył każdego z nas?
To, co w nas, to złość i trwoga,
Że to nie dziś, że jeszcze nie czas.
Nasze kłamstwa zasłoniły
Drogę prostą, do Ciebie drogę,
Dobry Panie, daj mi siły,
By odrzucić złość i trwogę.
Ubrana w białą sukienkę
Jak za dziecięcych lat,
Panie, prowadź mnie za rękę,
Wciąż przejść muszę drogi szmat.
Drogę prostą, do Ciebie drogę,
Dobry Panie, daj mi siły,
By odrzucić złość i trwogę.
Ubrana w białą sukienkę
Jak za dziecięcych lat,
Panie, prowadź mnie za rękę,
Wciąż przejść muszę drogi szmat.