sobota, 8 października 2016

Na Wenus z Milo

W związku z wymianą szkolną publikacja tego posta uległa przesunięciu o tydzień. Następna będzie za dwa tygodnie, ponieważ na pewno nie dałabym rady trzymać się pierwotnego terminu, biorąc pod uwagę szkołę.
To tyle, gwoli wyjaśnienia, przejdźmy do przyjemniejszych tematów, na przykład sztuki. W ciągu wymiany naoglądałam się zabytków i w dużej mierze wokół nich krążyły moje myśli. Słynnej Wenus wśród nich oczywiście nie było, aczkolwiek o niej również myślałam. Pojawiła się wówczas wizja braku rąk u wielu starożytnych rzeźb nie jako naturalnego następstwa większej kruchości cieńszych elementów, lecz jako swoisty symbol przeminięcia pewnej epoki. To, co było, nie ma rąk. Los świata leży w naszych.



Ani jeden rok czy troska
Twego czoła nie przecina,
Rok to dla ciebie godzina,
Wyższa od śmiertelnych, boska.

Znów wzdychają z uwiebienia,
Znów cię mają za boginię,
Znów wznosząc tobie świątynie,
Nie znając twego imienia.

I choć rysów nie zatarły
Wieki u stóp morskiej fali,
Rąk tylko czas cię pozbawił,
Bo nie mogą już działać zmarli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz