Być może nie każdy wie lub pamięta, że o Poznaniu sześćdziesiąt lat temu było głośno. Nie tylko w Polsce, nie tylko w Europie. Był to dzień, gdy robotnicy z fabryki Hipolita Cegielskiego (w tamtym czasie - Zakładów Metalowych im. Józefa Stalina) wyszli na ulicę w ramach strajku przeciw złym warunkom pracy, niskim płacom, fatalnym warunkom życia (władze komunistyczne po wojnie jakoś niezbyt inwestowały w to miasto, jeśli nie liczyć objętego przez plan sześcioletni przemysłu, brakowało więc mieszkań) i podwyżce cen. Wkrótce, oprócz haseł w rodzaju "Chleba" czy "Pracy" pojawiły się też na przykład "Wolności", "Boga". Do Cegielszczaków dołączyli pracownicy innych zakładów, studenci i uczniowie.
Wszyscy oni, w liczbie około stu tysięcy, zgromadzili się na placu Adama Mickiewicza (wówczas plac nosił imię Stalina) oraz przylegającej doń ulicy Święty Marcin (wtedy - Armii Czerwonej). Ludzie zachowywali się spokojnie. Nie chcieli burdy, chcieli rozmawiać z władzą. Jednak miejscowi ludzie Partii niewiele mogli zrobić, a ich przełożeni w Warszawie nie byli zainteresowani. Ludzie byli coraz bardziej zniecierpliwieni, a gdy rozeszły się pogłoski, że delegatów którzy byli na rozmowach z władzą w stolicy aresztowano, miarka się przebrała. Część tłumu ruszyła szturmować więzienie, by wnet uwolnić więźniów, zniszczyć wiele akt i zdobyć broń. Były też grup, które udały się na dworzec, Międzynarodowe Targi Poznańskie (na których akurat trwała międzynarodowa wystawa, w związku z czym byli tam zagraniczni dziennikarze - w ten sposób informacja o strajkach trafiła do prasy na dosłownie całym świecie) i do Wojewódzkiego Urzędu UB. W tym ostatnim miejscu w pewnym momencie do demonstrantów otworzono ogień. Przypomnę - byli wśród nich kobiety i dzieci. Tam też zginął Romek Strzałkowski, najmłodsza ofiara Powstania Poznańskiego (miał trzynaście lat) - chłopak, który urósł do rangi symbolu całego wydarzenia. Poznaniacy również zaczęli strzelać. Pokojowy protest przerodził się w powstanie, do tłumienia którego wysłano ogromną ilość wojska. Samych czołgów było trzykrotnie więcej, niż podczas walk o Poznań z wycofującym się Wehrmachtem dekadę wcześniej. Pierwsze w kraju uliczne demonstracje przeciw komunistom stłumiono całkowicie. W ciągu dwóch dni walk zginęło kilkadziesiąt osób, kilkaset zostało rannych, wnet zaczęły się aresztowania i represje.
Trzeba oddać hołd tym ludziom, którzy przeciwstawili się stalinowskiemu reżimowi, którzy bohatersko walczyli, choć nie byli żołnierzami, i którzy dla Zachodu stali się głosem wołającym prawdę o komunizmie, a dla państw Bloku Wschodniego - inspiracją do walki z "opieką" Związku Radzieckiego.
Tłum idzie karnie jak armia,
Nikt nie wyrywa bruku;
Wśród ciężkich butów huku -
To robotnicy z Poznania.
Stoją cierpliwie przy Zamku,
A żar leje się z nieba;
- Wolności! Boga! Chleba! -
Rozbrzmiewa tam o poranku.
Lecz Partia rozmawiać nie chce,
Za to już gdzieś słyszano:
Naszych aresztowano!
Aż trwoga przeszywa serce.
Krwi przelać nie mają prawa!
Tłum szturmuje budynki,
Bastylii zwala tynki,
Gdzie wtenczas była Warszawa?
My nie przyszliśmy tu walczyć,
Lecz ubek ogień otwiera,
Więc trzeba i umierać,
Byle nie wrócić na tarczy.
Już upadł Romek Strzałkowski,
Już od wystrzałów jasno,
Już dusisz się krwią własną,
Ty, stolico Wielkopolski.
Już było takie powstanie,
Gdzie strzelali do dzieci,
Dziś to polscy sowieci
Znęcają się nad Poznaniem.
I pamięć chcieli zabijać
Co była im niemiła...
Lecz ona do dziś przeżyła,
Tak wielka jest ludu siła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz