Pozwólcie, że dziś roztoczę przed Wami wizję wydarzeń z Wesela, ale z zupełnie innej perspektywy. Nie pojawiają się ani Chochoł, ani goście weselni, ani nawet gotowi do powstania chłopi. Jest to poetycka wizja jazdy Wernyhory razem z Archaniołem, Zawiszą i uśpionymi rycerzami, a także swoisty komentarz do chocholego tańca.
Przetoczył się nad ziemią
Jak ryk rannego zwierza
Piorun. Chmury się mienią,
Ja nie wiem, dokąd zmierzam.
Jak szelest miętej strony,
Nasila się ulewa,
Zacina; skosy, piony,
Już w tańcu liście drzewa.
Znów pomruk sponad ziemi
Jak huk wielkich kamieni,
Co osłaniały grotę,
Jak walą się z łoskotem.
Znów grzmot, a potem cisza,
Tylko deszcz ziemię pierze…
Wychodzą! To Zawisza!
Za nim - polscy rycerze!
I zerwał wiatr się nagły,
To skrzydła Archanioła!
I konie stąd wypadły,
A Anioł głośno woła;
Głos jego grzmi nad światem,
Choć słodki jest jak róże.
To jest dla sumień batem…
Lecz ludzie słyszą burzę:
“Odwagi!”, mówi. “Żywi!
Bóg z wami, któż wam czoła
Ma stawić? Wy, uczciwi,
Do boju!”. A lud woła:
“Jakże biją pioruny!
Hej, chowaj tam dobytek!
Nieśpieszno nam do truny,
Na swój żyjmy użytek!”
“Więc żyjcie tam w pomyjach!”
Wtem poblask coś odbija,
Przez tłum wdeptane w błoto…
To błyska rogu złoto.
Podnosi ten róg rycerz,
Wspomina słowa Pana:
<<Trzy razy się Mnie wyprzesz>>.
“Ta ziemia już sprzedana
W niewolę z własnej winy.
Wykupić was z niej muszą
Odważne, dobre czyny,
Inaczej - biada duszom.
Żelazne, mocne nicie
To znak waszej niewoli,
Choć tego nie widzicie,
Choć wciąż to was nie boli."
"Ja mocą, solą waszą!
Niech boli was niewola!
Niech więzy te was straszą!”
Zakrzyknął Wernyhora.
Z nim naraz głos Zawiszy
Uleciał między drzewa.
Już nic nie mąci ciszy,
Tylko szumi ulewa.
Na początku byli dziewczyna i wen. Dziewczyna nie różniła się od miliona innych dziewczyn, zaś wen przypominał milion innych wenów. Pewnego razu jednak, za pomocą najzwyklejszego w świecie pióra, dziewczyna oswoiła wena. Wtedy stali się dla siebie jedyni na świecie, a dziewczyna została poetką. Od tego dnia stała się też za swojego wena odpowiedzialna. Co jakiś czas zmusza go do pracy, której owocami są wiersze i nie tylko.
sobota, 17 czerwca 2017
sobota, 3 czerwca 2017
Zachód
Ale chodzi o zachód Słońca, kierunek, czy też krąg cywilizacji zachodniej? Trudno jednoznacznie stwierdzić. Słońce w literaturze jest symbolem między innymi Boga, rozumu i potęgi. Zachód Słońca z kolei oznacza starość, śmierć i kres. W tle pojawiają się też morze i złote pola, miasto i tłum ludzi.
Słońce się wolno pochyla nad morzem,
Fal ruch masowy gasi je z wolna,
Łuna czerwona płonie nad zbożem,
Już w ogniu droga migoce polna.
Już wieże miasta rzucają cienie,
Giną w nich drogi i morze ludzi;
Na próżno wtedy latarni lśnienie
Kiedy mas fala tę gwiazdę studzi.
Słońce w wzburzonych już tonie wodach,
Błyski ostatnie to krzyk łabędzi,
Choć wszelka barwa płynie w przewodach.
Tak wielka masa za przepaść pędzi,
Melancholikom tylko jej szkoda,
Że tak przepada znów bez pamięci.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)