Słońce się wolno pochyla nad morzem,
Fal ruch masowy gasi je z wolna,
Łuna czerwona płonie nad zbożem,
Już w ogniu droga migoce polna.
Już wieże miasta rzucają cienie,
Giną w nich drogi i morze ludzi;
Na próżno wtedy latarni lśnienie
Kiedy mas fala tę gwiazdę studzi.
Słońce w wzburzonych już tonie wodach,
Błyski ostatnie to krzyk łabędzi,
Choć wszelka barwa płynie w przewodach.
Tak wielka masa za przepaść pędzi,
Melancholikom tylko jej szkoda,
Że tak przepada znów bez pamięci.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz