We współczesnym świecie wszystko uległo biurokratyzacji. Wszystko, nawet ludzka dusza, zostało rozebrane na części i umieszczone w różnych tabelach, określone za pomocą terminów, ustaw i definicji. Symbolem tego jest tytułowa tabela, w którą podmiot liryczny wpisuje swoje emocje, ich przyczynę, czas i intensywność. Choć już na początku mówi, że ułatwia to życie, pod koniec używa słowa "upraszcza", które jest wieloznaczne - kryje się za nim zarówno uczynienie go mniej skomplikowanym, jak i ujęcie go w sposób prymitywny, powierzchowny. Podmiot liryczny dostrzega, że przez to jest "coraz mniej człowieka w człowieku", jednak nie jest w stanie się zbuntować przeciw takiemu stanowi rzeczy - także ta refleksja wpisana zostaje do tabeli w narzuconej mu formie. Wskazuje to na jego słabość i konformizm. I właśnie takie jest drugie dno utworu.
Formalizacja życia wewnętrznego znacznie je ułatwia
radości smutki obawy nadzieje wszystko można znaleźć w odpowiedniej rubryce
określony rodzaj przeżycia w kolumnie obok powód i czas
dalej intensywność uczucia w skali pięciostopniowej
wszystko to pozwala nazwać i sklasyfikować
to co chlupie w rozumnej skorupie bez dna
Radość twój widok wczoraj wieczorem trzy
lęk obawa o przyszłość podczas bezsennej nocy cztery
melancholia ptak na gałęzi dziś rano dwa
rozdrażnienie bo coraz mniej mleka w mleku podczas śniadania cztery
zadowolenie właściwie bez powodu w chwili obecnej trzy
Tak formalizacja życia wewnętrznego znacznie je upraszcza
A
Przepraszam jeszcze
zatroskanie bo coraz mniej człowieka w człowieku teraz jeden
Na początku byli dziewczyna i wen. Dziewczyna nie różniła się od miliona innych dziewczyn, zaś wen przypominał milion innych wenów. Pewnego razu jednak, za pomocą najzwyklejszego w świecie pióra, dziewczyna oswoiła wena. Wtedy stali się dla siebie jedyni na świecie, a dziewczyna została poetką. Od tego dnia stała się też za swojego wena odpowiedzialna. Co jakiś czas zmusza go do pracy, której owocami są wiersze i nie tylko.
sobota, 21 kwietnia 2018
sobota, 7 kwietnia 2018
Pokolenie
Krótka refleksja na temat naszego pokolenia. Wydaje mi się, że inspiracja Baczyńskim jest w tym przypadku dość wyraźna. Jest to wiersz, który ktoś musiał napisać.
Niebo ma barwę stali,
A serca nadal kamienne
I jak dojrzałe jabłka
Spadają, pustką brzemienne.
Jeszcze trwa święto wiosny
I nic wciąż nie jest dojrzałe,
Na drzewach szare pączki,
A na nich pęknięcia małe.
Siedzimy wśród chorągwi
Z kolorowego papieru
Pijani swą młodością
Na pogrzebowym weselu.
Cierpimy na dostatek
Wina, owoców i mleka,
Żniwa jeszcze daleko,
Lecz żniwiarz już na nas czeka.
Niebo ma barwę stali,
A serca nadal kamienne
I jak dojrzałe jabłka
Spadają, pustką brzemienne.
Jeszcze trwa święto wiosny
I nic wciąż nie jest dojrzałe,
Na drzewach szare pączki,
A na nich pęknięcia małe.
Siedzimy wśród chorągwi
Z kolorowego papieru
Pijani swą młodością
Na pogrzebowym weselu.
Cierpimy na dostatek
Wina, owoców i mleka,
Żniwa jeszcze daleko,
Lecz żniwiarz już na nas czeka.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)