sobota, 21 lipca 2018

Ulewa

Ten wiersz powstał pod wpływem kilku deszczowych dni i wywołanej przez nie melancholii. Poważnie, jest lato, spodziewałam się więcej słońca i ciepła...



Staccato deszczu o blachę,
Pomruki burzy w oddali.
Siedzę, dręczona strachem,
Że oto - świat mi się wali.

Chmury masywne na niebie,
Wiatr w furii porywa liście.
Siedzę i czekam na ciebie,
Na próżno, tak… Oczywiście.

I cichnie, jak narastało,
Ulewa z gałęzi ścieka.
Lecz taki deszcz, to za mało,
By wymyć pamięć człowieka.

Już tylko krople na szybie
I połamane drzew ręce.
Wiedz, że urazy nie żywię,

Lecz nie obiecuj nic wiecej.

sobota, 7 lipca 2018

Pociągowe zawirowania

Przepraszam za tygodniową obsuwę, pomyliłam tygodnie i żyłam w błogim przeświadczeniu, że dopiero na dzisiaj będę musiała coś wstawić.

Poniższy wiersz chciałabym zadedykować obsłudze dworca Kraków Płaszów, w szczególności tym, którzy zapomnieli poinformować pasażerów o zmianie peronu i uznali, że dbanie o odpowiedni stan dworcowych głośników to zbędny wysiłek.



Dziś na dworcu głośnik chrypi,
Coś tam szumi, coś tam skrzypi,
Na peronie ludzi tłum.

Komunikat (zagłuszony):
"Pociąg chr-r-r perony,
Opóźniony chrum".

Drogi panie konduktorze...
Albo lepiej: Ty potworze!
Gdzie jest pociąg mój?!

Mój pociągu, ty kretynie
(Mówię tępej tej maszynie),
Na peronie stój!

Lecz na którym? Ot, zagwozdka,
No bo, taka ciekawostka,
Perony są dwa.

Już odjechał? O cholera,
Ślepa furia we mnie wzbiera,
A ta farsa trwa.

Komunikat? Nie słyszałam,
Chyba głośnik tu nie działa...
No cóż, PKP.

Nad tym dworcowym chaosem
I swoim dzisiejszym losem
Uroniłam łzę.