sobota, 20 sierpnia 2016

Grunt to wrócić

W pierwszej kolejności chciałabym szczerze przeprosić Czytelników za to, iż niemal dwa tygodnie od czasu planowanego powrotu nawet nie zajrzałam na bloga. Przyczyniło się do tego sporo zawirowań w życiu prywatnym i zupełny brak sił i chęci do pisania. Może to i marne wytłumaczenie, ale no cóż... Życie pisze różne scenariusze.
Niestety, jest i zła wiadomość. W najbliższym roku szkolnym będę mieć ręce pełne roboty. I nie chodzi tylko o fakultety w szkole, jestem człowiekiem wielu pasji i ciężko na wszystko znaleźć czas, tak samo jak poradzić sobie psychicznie z ogromem pracy umysłowej. By ograniczyć ilość potencjalnych "nie dam rady" postanowiłam zmniejszyć częstotliwość pojawiania się postów do jednego na dwa tygodnie. Innym powodem tej decyzji jest to, że nie chciałabym serwować Wam wierszy pisanych na odczep.
Aby się nieco zrehabilotować, dziś przedstawię świeżutki utwór, bo napisany dzisiaj. Dedykuję go wszystkim tym, którzy przez ostatnie dwanaście dni odwiedzali bloga z nadzieją, że jednak nie rzuciłam wszystkiego i nie wyjechałam w Bieszczady.



Sierpień — to już początek jesieni,
Jest za późno żeby coś zmienić,
Dni są już prawie za krótkie.

Myślałby kto, że czas się zatrzyma,
A dni minęły jak jedna godzina,
Co każdy przyjmuje ze smutkiem.

Ryby na jesieni biorą lepiej,
A ja wnet kupię mandarynki w sklepie,
Przy biurku przyjdzie usiąść z herbatą.

I gdy przeminą słoty jesieni
Będziemy o rok kolejny bardziej zmęczeni —
Czekać na kolejne lato.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz