sobota, 26 sierpnia 2017

Do dna

Życie artysty, jako człowieka wrażliwego, bywa udręką, do tego przeżywa on je dużo głębiej - aż do dna. O tym jest niniejszy wiersz.



Świat wokół tak nietrwały, lichy,
Hej, do dna! Unieśmy kielichy,
Hej, do dna! Młodości niech zdroje
Zaleją dręczące nas znoje.

I pijmy, sił póki wystarczy,
Nim głowę spowije włos starczy,
I pijmy, nim serce pogubi
Swe pióra, którymi się chlubi.

Nektarem, co w smaku jest gorzki,
Niech gardzi filister beztroski,
My - do dna! Dopóki żywota
Nie pęknie ta nić krwawo-złota.

sobota, 12 sierpnia 2017

Brontofobia

Dzisiejszy wiersz powstał pod wpływem ostatnich dwóch tygodni, które minęły mi pod znakiem zlotu żaglowców w Szczecinie oraz licznych nocnych burz i ataków lękowych przez nie wywołanych.



Obłoki płyną jak żagle,
Jak maszty pnie się kołyszą,
Powietrze - wodą, aż nagle
Sztorm morską staje się ciszą.

I stoi okręt jak pinia,
Maszt w górę sterczy jak wieża,
Aż cuma znów się napina
Gdy tajfun w okręt uderza.

Już cuma pęka jak struna,
Znów burza idzie nad światem,
Skrzydła tej bestii w piorunach.

Wiatr targa statkiem jak kwiatem,
Na niebie jaśnieje łuna,
Jak pięknie jest umrzeć latem!