Życie artysty, jako człowieka wrażliwego, bywa udręką, do tego przeżywa on je dużo głębiej - aż do dna. O tym jest niniejszy wiersz.
Świat wokół tak nietrwały, lichy,
Hej, do dna! Unieśmy kielichy,
Hej, do dna! Młodości niech zdroje
Zaleją dręczące nas znoje.
I pijmy, sił póki wystarczy,
Nim głowę spowije włos starczy,
I pijmy, nim serce pogubi
Swe pióra, którymi się chlubi.
Nektarem, co w smaku jest gorzki,
Niech gardzi filister beztroski,
My - do dna! Dopóki żywota
Nie pęknie ta nić krwawo-złota.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz