Dzisiejszy wiersz powstał pod wpływem ostatnich dwóch tygodni, które minęły mi pod znakiem zlotu żaglowców w Szczecinie oraz licznych nocnych burz i ataków lękowych przez nie wywołanych.
Obłoki płyną jak żagle,
Jak maszty pnie się kołyszą,
Powietrze - wodą, aż nagle
Sztorm morską staje się ciszą.
I stoi okręt jak pinia,
Maszt w górę sterczy jak wieża,
Aż cuma znów się napina
Gdy tajfun w okręt uderza.
Już cuma pęka jak struna,
Znów burza idzie nad światem,
Skrzydła tej bestii w piorunach.
Wiatr targa statkiem jak kwiatem,
Na niebie jaśnieje łuna,
Jak pięknie jest umrzeć latem!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz