sobota, 7 października 2017

Pożar. Mickiewicz.

Dzisiejszy wiersz mógłby równie dobrze zostać napisany przez Adama Mickiewicza w czasie powstania listopadowego. Prawdopodobnie tak naprawdę zapał naszego wieszcza do uczestniczenia w walce zbrojnej zgasł dość szybko, ale o wizerunek trzeba dbać...



Fala pożera plażę jak hydra łapczywie,
Ze strachu krzyczą ptaki skryte wśród szuwarów,
Zbudzone nagle ze snu jutrzenką pożaru,
Łuna ta lśni czerwienią na jeziornej grzywie.

Fala pożera plażę, lecz ognia nie sięga,
Ognia słup mknie ku niebu, jak miecz uniesiony
Przez kogoś, kto nie przywykł aby bić pokłony,
Jakże straszna i piękna jest ognia potęga!

Patrzę (lecz z drugiej strony) na walkę żywiołów,
Na wodę, co napiera, lecz ognia nie zgasi,
Chciałbym ogniem być, paląc, walcząc z nim pospołu!

Lecz jezioro pomiędzy... Blask mnie niemal razi,
Wdycham dym z utęsknieniem, łapiąc śnieg popiołu,
Wszystko to, co dziś mogę - to krzyk słyszeć ptasi...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz