sobota, 31 grudnia 2016

Moje postanowienie noworoczne

Ostatnio nie za bardzo się rozpisałam. Nie złożyłam Wam nawet żadnych życzeń i teraz w związku z tym trochę mi głupio. Mam nadzieję, że Wasze Święta były jak najbardziej udane, uszka nie rozkleiły się podczas gotowania, żadna bombka się nie zbiła, a barszcz nie zaplamił nowego obrusu. Mam też nadzieję, że wypełniała je zgoda i radość, a także pamięć o ich prawdziwym znaczeniu. Równocześnie życzę Wam wszystkim, abyście weszli w kolejny rok z optymizmem i nadzieją, i przeżyli go jak najlepiej i najszczęśliwiej. Ostatecznie szczęście to wybór, więc może warto zamiast postanawiać trzymanie się surowych diet i chodzenie co tydzień na siłownię warto postanowić "będę szczęśliwa/szczęśliwy" i to do tego konsekwentnie dążyć?
Tymczasem przedstawiam kilkutygodniowy wiersz dotyczący zmian, pójścia do przodu i właśnie dążenia do szczęścia. Jak to się mówi: nowy rok, nowa ja, więc do dzieła!


Dlaczego milczy ptak?
Dlaczego spada liść?
Dlaczego słów mi brak?
Czemu ucieka myśl?

Dlaczego Słońca już
Nie widział dawno nikt?
I kiedy opadł kurz
Po tej największej z bitw?

Dlaczego niby wąż
Znów muszę czaić się?
Czemu tu jestem wciąż,
Zamiast pożegnać cię?

Więc pozwól odejść mi,
Bo w końcu nadszedł czas:
Pora zakończyć sny,
Już nie ma żadnych "nas".

sobota, 17 grudnia 2016

Trochę Weltschmerzu

Przeklęty romantyzm, w połączeniu z jesienną aurą stanowiący mieszankę nie tyle wybuchową, co zabójczą. Pozytywizm jest znacznie łatwiejszy emocjonalnie. W każdym razie, postanowiłam dodać nową etykietę na blogu. I to tyle, jeśli chodzi o krótki i wyjątkowo mało twórczy wstęp.



Liście ścielą się u stóp,
Przykryły w lesie każdy grób,
Coraz wcześniejsze są wieczory,
Ze słońcem zniknęły pozory.

Drzewa są nagie jak moja dusza
Gdy stałam sama na wieży ratusza,
A wiatr smagał mnie po twarzy,
Teraz nawet ziemia mnie parzy.

Dziś w ogrodzie zmarzły róże,
Śmierć dziś króluje w naturze;
Duch, którego mam u boku,
Zamarzł jeszcze w starym roku.

Spójrz na siebie i mą dolę,
Spójrz, ach, spójrz, co masz na czole!
Na cóż mi było mrzeć przez ciebie?
Żadno z nas nie będzie w niebie.

sobota, 3 grudnia 2016

Kwestia porównania

Dzisiaj będzie krótko.
Adwent to czas przede wszystkim oczekiwania, ale i refleksji. Mimo powszechnego pędu, mimo szału zaliczeń, składania kolejnych wniosków i rozpaczliwego kompletowania prezentów dla rodziny i znajomych warto choć na chwilę się zatrzymać i zastanowić nad sprawami mniej lub bardziej wzniosłymi, przy czym zaleca się refleksję na tymi ostatnimi. Uświadomienie sobie, że człowiek, mimo swojej marności w porównaniu do Boga, jest stworzeniem najdoskonalszym, z pewnością do nich należy.



Człowiecze marny! Pyle na wietrze,
Ochłapie krwawym sieczony mieczem!
Płomyku, który znika i gaśnie,
Zdmuchnięty raz przez wojny i waśnie!

Ty, obłąkany w bezkresie duchu,
Ty, zagubiony wśród dziejów... puchu,
Ty niczym jesteś, więc odrzuć dumę,
Nie pojmiesz Boga swoim rozumem.

Tak, jesteś niczym, lecz mimo tego
Nie ma stworzenia równie godnego.