Ostatnio nie za bardzo się rozpisałam. Nie złożyłam Wam nawet żadnych życzeń i teraz w związku z tym trochę mi głupio. Mam nadzieję, że Wasze Święta były jak najbardziej udane, uszka nie rozkleiły się podczas gotowania, żadna bombka się nie zbiła, a barszcz nie zaplamił nowego obrusu. Mam też nadzieję, że wypełniała je zgoda i radość, a także pamięć o ich prawdziwym znaczeniu. Równocześnie życzę Wam wszystkim, abyście weszli w kolejny rok z optymizmem i nadzieją, i przeżyli go jak najlepiej i najszczęśliwiej. Ostatecznie szczęście to wybór, więc może warto zamiast postanawiać trzymanie się surowych diet i chodzenie co tydzień na siłownię warto postanowić "będę szczęśliwa/szczęśliwy" i to do tego konsekwentnie dążyć?
Tymczasem przedstawiam kilkutygodniowy wiersz dotyczący zmian, pójścia do przodu i właśnie dążenia do szczęścia. Jak to się mówi: nowy rok, nowa ja, więc do dzieła!
Dlaczego milczy ptak?
Dlaczego spada liść?
Dlaczego słów mi brak?
Czemu ucieka myśl?
Dlaczego Słońca już
Nie widział dawno nikt?
I kiedy opadł kurz
Po tej największej z bitw?
Dlaczego niby wąż
Znów muszę czaić się?
Czemu tu jestem wciąż,
Zamiast pożegnać cię?
Więc pozwól odejść mi,
Bo w końcu nadszedł czas:
Pora zakończyć sny,
Już nie ma żadnych "nas".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz