sobota, 17 grudnia 2016

Trochę Weltschmerzu

Przeklęty romantyzm, w połączeniu z jesienną aurą stanowiący mieszankę nie tyle wybuchową, co zabójczą. Pozytywizm jest znacznie łatwiejszy emocjonalnie. W każdym razie, postanowiłam dodać nową etykietę na blogu. I to tyle, jeśli chodzi o krótki i wyjątkowo mało twórczy wstęp.



Liście ścielą się u stóp,
Przykryły w lesie każdy grób,
Coraz wcześniejsze są wieczory,
Ze słońcem zniknęły pozory.

Drzewa są nagie jak moja dusza
Gdy stałam sama na wieży ratusza,
A wiatr smagał mnie po twarzy,
Teraz nawet ziemia mnie parzy.

Dziś w ogrodzie zmarzły róże,
Śmierć dziś króluje w naturze;
Duch, którego mam u boku,
Zamarzł jeszcze w starym roku.

Spójrz na siebie i mą dolę,
Spójrz, ach, spójrz, co masz na czole!
Na cóż mi było mrzeć przez ciebie?
Żadno z nas nie będzie w niebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz