Na początku byli dziewczyna i wen. Dziewczyna nie różniła się od miliona innych dziewczyn, zaś wen przypominał milion innych wenów. Pewnego razu jednak, za pomocą najzwyklejszego w świecie pióra, dziewczyna oswoiła wena. Wtedy stali się dla siebie jedyni na świecie, a dziewczyna została poetką. Od tego dnia stała się też za swojego wena odpowiedzialna. Co jakiś czas zmusza go do pracy, której owocami są wiersze i nie tylko.
sobota, 25 lutego 2017
Deszcz
Emocje nie są jednak silniejsze tylko od sztywnych ram. Często okazują się potężniejsze od woli samego poety.
Patrzysz przez okno strapiony.
Widzisz, jak biało na świecie?
Śnieg to, czy też białe kwiecie?
Orły to są, czy gawrony?
Stoisz, jakoby znudzony.
Lipy pradawnym sznurem
Stoją jak wojsko przed królem,
Lecz nigdzie złotej korony.
Oczy przymykasz, znużony.
Śnieg już wymyła ulewa,
Popatrz, jak wiatr szarpie drzewa,
Jak wawrzyn chwyta w swe szpony!
Mruczysz coś, wzruszasz ramiony.
Leci pierze nad podwórzem,
Podobne tej burzowej chmurze,
Gościniec nim zaścielony!
Patrzysz na to, niewzruszony,
By upaść wnet na kolana,
Przed tobą lutnia strzaskana,
Wiatr ucichł, ty - zwyciężony.
wtorek, 14 lutego 2017
Dwa lata później
Dzisiaj wyjątkowo nie pochwalę się żadnym wierszem, cel tego posta jest zupełnie inny.
Zapomniałam. W całym tym natłoku mniej i bardziej ważnych spraw zapomniałam o zbliżającej się drugiej rocznicy powstania tego bloga. To znaczy, raz czy dwa gdzieś z tyłu głowy pojawiła się myśl, że to chyba już niedługo, ale zaraz odegnało ją pięć innych. I ten dzień pewnie upłynąłby niezauważony, gdybym nagle sobie o tym nie przypomniała. Dlatego też piszę bardzo spontanicznie, może też trochę nieskładnie, ale - tym bardziej szczerze.
Dziękuję. Wam, tym kilkunastu osobom, które poświęcają czas by poczytać moją pisaninę. Gdyby nie Wy, tego bloga już by pewnie nie było. Prawdopodobnie dość szybko bym go rzuciła - jak rzuciłam już wiele innych rzeczy - ale dzięki Wam chce mi się dalej pisać. Dla was. Dlatego jeszcze raz dziękuję - za to, że jesteście.
sobota, 11 lutego 2017
Kobieta zmienną jest
Szukając lęku mojego przyczyny;
We włosy moję łapię pajęczyny,
Których od dawna nikt tu już nie sprząta.
A wokół - lęku mojego przyczyny;
Żadnego cienia, żadnej pajęczyny,
Żadnej kryjówki, odkąd tu się sprząta.
Jestem jak włóczka którą ktoś poplątał;
Źle, lub niedobrze, bomba o dwóch lontach,
Taka natura jest zmienna dziewczyny.