Dzisiaj wyjątkowo nie pochwalę się żadnym wierszem, cel tego posta jest zupełnie inny.
Zapomniałam. W całym tym natłoku mniej i bardziej ważnych spraw zapomniałam o zbliżającej się drugiej rocznicy powstania tego bloga. To znaczy, raz czy dwa gdzieś z tyłu głowy pojawiła się myśl, że to chyba już niedługo, ale zaraz odegnało ją pięć innych. I ten dzień pewnie upłynąłby niezauważony, gdybym nagle sobie o tym nie przypomniała. Dlatego też piszę bardzo spontanicznie, może też trochę nieskładnie, ale - tym bardziej szczerze.
Dziękuję. Wam, tym kilkunastu osobom, które poświęcają czas by poczytać moją pisaninę. Gdyby nie Wy, tego bloga już by pewnie nie było. Prawdopodobnie dość szybko bym go rzuciła - jak rzuciłam już wiele innych rzeczy - ale dzięki Wam chce mi się dalej pisać. Dla was. Dlatego jeszcze raz dziękuję - za to, że jesteście.
Na początku byli dziewczyna i wen. Dziewczyna nie różniła się od miliona innych dziewczyn, zaś wen przypominał milion innych wenów. Pewnego razu jednak, za pomocą najzwyklejszego w świecie pióra, dziewczyna oswoiła wena. Wtedy stali się dla siebie jedyni na świecie, a dziewczyna została poetką. Od tego dnia stała się też za swojego wena odpowiedzialna. Co jakiś czas zmusza go do pracy, której owocami są wiersze i nie tylko.
wtorek, 14 lutego 2017
Dwa lata później
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz