sobota, 25 lutego 2017

Deszcz

Każdy z nas czasami zmaga się z burzą uczuć. W przypadku poetów jest to doświadczenie częstsze i intensywniejsze, ale jest to w tym wypadku element ryzyka zawodowego. Poetami z reguły zostają jednostki o niezwykłej wrażliwości, a częste pisanie jeszcze tę wrażliwość wzmacnia. Oczywiście wrażliwość wrażliwości nierówna, więc w każdym przypadku może wyglądać to inaczej, ale jednak poeta przy pracy kieruje się bardziej sercem, niż rozumem (który mimo wszystko wciąż jest potrzebny). Poeta mniej lub bardziej dobrowolnie jest targany różnymi silnymi emocjami, nic dziwnego więc, że idee racjonalnej poezji, promowane przez część pozytywistów, nie przyjęły się za dobrze. Pozytywizm to epoka rozumu, nic więc dziwnego, że nie jest epoką poetycką. Rozchwiani uczuciowo poeci nie pasowali do narzuconych przez pozytywizm rozumowych ram.
Emocje nie są jednak silniejsze tylko od sztywnych ram. Często okazują się potężniejsze od woli samego poety.



Patrzysz przez okno strapiony.
Widzisz, jak biało na świecie?
Śnieg to, czy też białe kwiecie?
Orły to są, czy gawrony?

Stoisz, jakoby znudzony.
Lipy pradawnym sznurem
Stoją jak wojsko przed królem,
Lecz nigdzie złotej korony.

Oczy przymykasz, znużony.
Śnieg już wymyła ulewa,
Popatrz, jak wiatr szarpie drzewa,
Jak wawrzyn chwyta w swe szpony!

Mruczysz coś, wzruszasz ramiony.
Leci pierze nad podwórzem,
Podobne tej burzowej chmurze,
Gościniec nim zaścielony!

Patrzysz na to, niewzruszony,
By upaść wnet na kolana,
Przed tobą lutnia strzaskana,
Wiatr ucichł, ty - zwyciężony.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz