Dzisiejszy wpis dedykuję maturzystom, którzy właśnie zakończyli pewien etap swojej ziemskiej podróży i być może już wkrótce wyjadą gdzieś daleko na studia.
Sam wiersz powstał pod wpływem dziwnej myśli, jak wiele w tamtym momencie zostawiałam za sobą, siedząc w pociągu.
Żegnajcież, sławo, ordery i blachy!
Szczęście serce ściska nim tęsknota zacznie,
Żegnajcież, miłe, dobrze znane dachy!
Jak mogę - kochać, a opuszczać łacnie?
Te domy, które więcej niż ja wiedzą,
Te gmachy, z których cały postęp płynie,
To wszystko teraz nagle jest za miedzą,
Za rzeką, lasem, już w innej krainie.
Niby po szynach suną myśli moje,
Landszaft za oknem sprzed oczu umyka,
Droga się zwija jak znad Nilu zwoje,
Jak słowa płyną w oczach czytelnika.
Tak, droga moja jest otwartą książką,
W której zapisać mogę moje dzieło,
Książką zieloną przewiązaną wstążką,
A karty której lśnią anielską bielą.
Boże na niebie, Pisarzu największy,
Pióro tej książki wkładam do Twej ręki.
Twe jedno słowo - a mogę zwyciężyć,
Jedno Twe słowo - będę cierpieć męki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz