niedziela, 24 maja 2015

Dosłownie wynurzam się z mgły

Już tydzień minął od powrotu z Włoch. To trudno wyrazić słowami, jak bardzo się wtedy ucieszyłam z tego, że jestem już u nas. Prawie tak bardzo cieszyłam się w Austrii, wreszcie słysząc zrozumiały dla mnie język. Swoją drogą, Austria jest naprawdę piękna. Podczas podróży, zarówno przez Austrię, jak i przez Włochy, największe wrażenie na mnie (na nas wszystkich) zrobiły Alpy. Cudowne, wysokie, strome, tu lasy, tam nagie skały, co wyższe szczyty ośnieżone i... Mgła. Dużo mgły. Kto nigdy nie widział dymiących alpejskich lasów, nie zrozumie mojego zachwytu. Widok tak niesamowity, że człowiek ma ochotę iść tam choćby boso, byle zanurzyć się w spowitych parą wodną lasach. Widok tak niesamowity, że budzi niezwykłą tęsknotę i wręcz nabożną cześć. Aż chce się o tym pisać wiersze, ballady, po prostu pisać. 
Z takiej właśnie chęci powstała "Pieśń o Morzu Mgieł". Początkowo miał to być tylko landszafcik, ale stało się jak właściwie zawsze — słowa ożyły i zaczęły tworzyć same, tym razem pieśń o siłach natury karzących za dokonane zbrodnie. Może kiedyś w mojej głowie pojawi się i melodia...



Słońca złoty dysk
Chylił się ku zachodowi,
Już ostatni błysk
Tańczył na srebrnym ogłowiu
Gdy na zachód szedł
Elf o smutnych, mądrych oczach,
W uszach słysząc szept
Brzóz rosnących na tych zboczach.

Dokąd zmierzasz, smutny wędrowcze?
Ścieżka ginie wśród polnych kwiatów,
Odrzuć z serca smutki twe mroczne,
Idziesz ku Morzu Mgły. 

Słońca złoty dysk
Zniknął już za widnokręgiem,
To dla ciebie zysk;
Niebo czernieje na węgiel,
Liczne oczy gwiazd
To są starzy przyjaciele,
Znikły światła miast,
Światła zostało niewiele...

Dokąd idziesz, uciekinierze,
Jakie piętno tutaj cię goni,
Wśród niewydeptanych wciąż ścieżek
Ściga ku Morzu Mgły?

Cicho szumi deszcz,
Jakby pierwsze ostrzeżenie.
Wzdrygnąłeś się, wiesz,
Że właśnie znikają cienie,
Oto Morze Mgieł,
Tajemne, nieujarzmione,
Ono dobrze wie,
Kto zawitał w jego stronę...

Dokąd idziesz, ty, zabłąkany,
Pośród mgły srebrzystych oparów,
Krew znów kapie z rąk spracowanych,
W sercu Morza Mgieł. 

Twoje serce zna
I wszystkie twoje wyczyny
Ta magiczna mgła,
Sąd nad tobą wnet uczyni;
Masz na dłoniach krew,
Morderco własnego brata!
W twym sercu był gniew,
Stracony jesteś dla świata!

Gdzie zniknąłeś, smutny wędrowcze?
Pośród mgieł zniknąłeś na zawsze,
Wnet rozwieją się mgły te nocne;
To sąd Morza Mgieł!

Dwa Anioły

Miałam zamiar wstawić teraz wiersz napisany podczas drogi powrotnej. Ba, wszystko, nawet komentarz do wiersza miałam już gotowy. Ale są rzeczy ważne i ważniejsze. 
Co do tego wiersza tutaj, mam do powiedzenia tylko jedno: DZIĘKUJĘ. 



Chrystus trzeciego dnia zmartwychwstał,
Mnie do wnętrza kościoła wpuściły trzecie drzwi.
Trochę trudno opisać to wszystko,
Ledwo dopadłam do ławy przez łzy. 

Z ust bezdźwięcznie wypełzła modlitwa,
Pełna żalu, bólu, pytań też
Daj mi, Boże, odpowiedź i sygnał,
Czemu wszystko muszę robić źle?

Ledwo pierś uniosła się szlochem,
Już położył na moim ramieniu
Chyba Anioł w ludzkim widzeniu,
Obok drugi i wyższy trochę. 

Ten, co mieszka w białym opłatku,
Bóg wysłuchał modlitwy bluźnierczej
I na morzu Anioły dwa kładką
Przeprawiły doń serce niewdzięczne. 

Panie, Ty mnie wysłuchałeś
Chociaż ja nie zawsze Cię słucham
I na Świętej Miłości Twej chwałę
Dwa przysłałeś Anioły z Torunia. 

poniedziałek, 18 maja 2015

Landszaft w podróży

O cudzie, o niebiosa, podczas wojażu towarzyszy mi wifi! Trzeba zatem wykorzystać okazję!
Z (zbyt długiego już!) braku weny, kolejny ze starych wierszy. Rozmyślania z zupełnie innej podróży, podczas oglądania zupełnie innych krajobrazów, w zupełnie innym towarzystwie. W pierwotnym zamyśle miało wyjść coś takiego, jak "Upadek Związku Radzieckiego" Jacka Kaczmarskiego, ale ja jak zawsze zepsułam. Mówi się trudno...



Srebrna struga strumyka
Polem ku niebu umyka,
Przy polu rosną wierzby,
Zniknął już płaszczyk śnieżny.

Śnieg tu stopniał po zimie,
Patrzę ku Ukrainie. 

Czarny płat polskiej ziemi,
Wnet zboże tu się zieleni,
Wnet zakwitną tu maki,
Teraz świergoczą ptaki. 

Ptaków świergot w wyżynie,
Piosnka o Ukrainie. 

Już klekoczą bociany,
Już pobielono ściany,
Na polu krzyczą sroki,
Niebem płyną obłoki. 

Poprzez obłoki sine
Patrzę na Ukrainę. 

Płynie rzeka leniwie,
Brzeg nawadnia troskliwie,
Już obsialiśmy pola,
Ja patrzę na sokoła. 

Sokół o skrzydłach silnych
Przyleciał z Ukrainy.

Tamte stepy zielone
Noszą na sobie wojnę,
Tam pośród krwawych jatek
Nie zakwitnie bławatek. 

Patrzę w rzeki głębiny
I żal mi Ukrainy...

wtorek, 12 maja 2015

Tolkienowsko, włosko, truskawkowo.

Ojej, ale się zapuściłam... Aczkolwiek często tak było, że im więcej kucia w szkole, tym mniej pisania. Bardzo często. Duże przerwy wynikają też z czegoś mniej godnego pochwały niż nauka — lenistwa. Najchętniej nic bym nie robiła, tylko spała i podlewała truskawki. Oraz je jadła, rzecz jasna. Ale niestety, tak się nie da. No i truskawek mało...
Zebrałam się więc w końcu, byle coś wrzucić przed przyszłym tygodniem, który wraz z całym rocznikiem z mojej szkoły spędzę we Włoszech. To bardzo piękna (i kosztowna, notabene) szkolna tradycja. Siedzę (no dobrze, aktualnie leżę) jak na szpilkach, już nie mogąc doczekać się wizyty w Wenecji. Zawsze chciałam tam pojechać. Wracając do tematów bardziej blogowych, raczej nie będę miała możliwości na udostępnianie czegokolwiek do samej niedzieli. 
Zatem bloguję, póki mogę. Dziś kolejny wiersz z tych starych. Wiersz, a właściwie tekst piosenki. Nie każdy ją zrozumie, co to, to nie. Znajomość "Władcy Pierścieni" i "Hobbita" tu nie wystarczy. Jeżeli ktoś z Was, drodzy czytelnicy (czy tylko mi się zdaje, czy faktycznie po raz pierwszy od powstania bloga zwracam się do Was wprost?) zna historię Pierwszej Ery, będzie wiedział wszystko. Pierwsza strofa pełni funkcję refrenu, ale nie chciałam sztucznie wydłużać tekstu i wciskać ją wszędzie gdzie podczas śpiewania znajduje się refren, jedynie na końcu jest, ale już z innymi słowami. I to tyle, tym dzisiaj wyjątkowo długim słowem wstępu. 



Poprzez świat skąpany w krwi,
Poprzez żółte pożogi,
Bieży ten, w czyjej dłoni lśni
Klejnot, Silmaril drogi. 

Ten, co elfów zabijał,
Bratobójca,
Klątwa ojca go ściga
Do czasu końca. 

Ten, co zrzekł się korony,
Wydziedziczył się,
Odtąd wydziedziczonym
Jego ród się zwie. 

Pierwszy syn Feanora,
Nelyafinwe,
Zbyt ciężka jego dola,
Choć serce silne. 

Ten, co zginie w płomieniach
Z Klejnotem w dłoni,
Jego w wieczystych cieniach
Dusza utonie. 

Maedhrosa Russandola
Ciała dotknął już ogień,
Dopełniła się zła dola,
Oto pieśni mej koniec...

środa, 6 maja 2015

Coś w stylu poetyckiego samouwielbienia

Być może nie zasługuję tak naprawdę na miano poetki. Niemniej się za nią uważam i czuję przez to, że jestem ponad szarym tłumem — przyznam absolutnie szczerze. Poeci chyba tak już zwyczajnie mają, że, unosząc się na skrzydłach swej muzy, patrzą na świat tak trochę z góry. Prawda to czy nie, lubię o tym pisać. Zero cierpienia i śmierci to zdecydowana zaleta tej tematyki! Dzisiaj przedstawię wierszyk o tytule "Kłótnia liryczna z elementami rozprawki". 



Być może powiesz mi jeszcze,
Że zbyt wysokie mniemanie o sobie
Mam; tak, ale ja piszę wiersze,
A ty mądrego nic nigdy nie powiesz. 

A może powiesz, chcąc mnie obruszyć,
Że wszyscy prawdziwi poeci są w grobie,
Ja tylko na to ci powiem,
Że takim grobem jest ciało dla duszy. 

A gdy powiesz "ta zgraja wariatów;
Wcale nie są tak bardzo potrzebni światu",
Ja też nie wywieszę flagi białej:
Powiem ci wiersz, przy którym płakałeś.