Zebrałam się więc w końcu, byle coś wrzucić przed przyszłym tygodniem, który wraz z całym rocznikiem z mojej szkoły spędzę we Włoszech. To bardzo piękna (i kosztowna, notabene) szkolna tradycja. Siedzę (no dobrze, aktualnie leżę) jak na szpilkach, już nie mogąc doczekać się wizyty w Wenecji. Zawsze chciałam tam pojechać. Wracając do tematów bardziej blogowych, raczej nie będę miała możliwości na udostępnianie czegokolwiek do samej niedzieli.
Zatem bloguję, póki mogę. Dziś kolejny wiersz z tych starych. Wiersz, a właściwie tekst piosenki. Nie każdy ją zrozumie, co to, to nie. Znajomość "Władcy Pierścieni" i "Hobbita" tu nie wystarczy. Jeżeli ktoś z Was, drodzy czytelnicy (czy tylko mi się zdaje, czy faktycznie po raz pierwszy od powstania bloga zwracam się do Was wprost?) zna historię Pierwszej Ery, będzie wiedział wszystko. Pierwsza strofa pełni funkcję refrenu, ale nie chciałam sztucznie wydłużać tekstu i wciskać ją wszędzie gdzie podczas śpiewania znajduje się refren, jedynie na końcu jest, ale już z innymi słowami. I to tyle, tym dzisiaj wyjątkowo długim słowem wstępu.
Poprzez świat skąpany w krwi,
Poprzez żółte pożogi,
Bieży ten, w czyjej dłoni lśni
Klejnot, Silmaril drogi.
Ten, co elfów zabijał,
Bratobójca,
Klątwa ojca go ściga
Do czasu końca.
Ten, co zrzekł się korony,
Wydziedziczył się,
Odtąd wydziedziczonym
Jego ród się zwie.
Pierwszy syn Feanora,
Nelyafinwe,
Zbyt ciężka jego dola,
Choć serce silne.
Ten, co zginie w płomieniach
Z Klejnotem w dłoni,
Jego w wieczystych cieniach
Dusza utonie.
Maedhrosa Russandola
Ciała dotknął już ogień,
Dopełniła się zła dola,
Oto pieśni mej koniec...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz