poniedziałek, 18 maja 2015

Landszaft w podróży

O cudzie, o niebiosa, podczas wojażu towarzyszy mi wifi! Trzeba zatem wykorzystać okazję!
Z (zbyt długiego już!) braku weny, kolejny ze starych wierszy. Rozmyślania z zupełnie innej podróży, podczas oglądania zupełnie innych krajobrazów, w zupełnie innym towarzystwie. W pierwotnym zamyśle miało wyjść coś takiego, jak "Upadek Związku Radzieckiego" Jacka Kaczmarskiego, ale ja jak zawsze zepsułam. Mówi się trudno...



Srebrna struga strumyka
Polem ku niebu umyka,
Przy polu rosną wierzby,
Zniknął już płaszczyk śnieżny.

Śnieg tu stopniał po zimie,
Patrzę ku Ukrainie. 

Czarny płat polskiej ziemi,
Wnet zboże tu się zieleni,
Wnet zakwitną tu maki,
Teraz świergoczą ptaki. 

Ptaków świergot w wyżynie,
Piosnka o Ukrainie. 

Już klekoczą bociany,
Już pobielono ściany,
Na polu krzyczą sroki,
Niebem płyną obłoki. 

Poprzez obłoki sine
Patrzę na Ukrainę. 

Płynie rzeka leniwie,
Brzeg nawadnia troskliwie,
Już obsialiśmy pola,
Ja patrzę na sokoła. 

Sokół o skrzydłach silnych
Przyleciał z Ukrainy.

Tamte stepy zielone
Noszą na sobie wojnę,
Tam pośród krwawych jatek
Nie zakwitnie bławatek. 

Patrzę w rzeki głębiny
I żal mi Ukrainy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz