Po tym psychologicznym wstępie przejdźmy do wiersza. Z powodu rąk i głowy pełnych roboty znowu czerpię z archiwum. Tym razem sięgnęłam do tego "stacjonarnego", umiejscowionego w mojej szafie na papiery wszelakie (można tam zapewne znaleźć nawet papierki po cukierkach). Prawdę powiedziawszy, wiersz zdaje się nawiązywać do Księgi Hioba, którą obecnie omawiamy na języku polskim. Co ciekawe, tę księgę w całości przeczytałam dopiero kilka dni temu, a wiersz ma nieco ponad rok (szacowane na podstawie charakteru pisma, oraz języku i tematyce samego wiersza) i odnosił się do mojego nastroju i sytuacji, w jakiej się wtedy znalazłam.
Wiatr może złamać drzewo,
Wyrwać z gruntu jego korzenie,
Grzech zaś może oddalić niebo
I pod stopami spękać ziemię
Co zrobić, jeżeli bez winy
Grunt spod nóg się nam osuwa?
Czy na nowo roztrząsać swe czyny
I fałszywych oskarżycieli słuchać?
Są tacy, co wierzą, że potępiony
Ten, komu wiatr kudły szarpie;
Idąc tym tropem, w ręce mamony
Bez wątpienia wkrótce trafię.