Wąska wstążka szarej szosy
Jak czas zostaje za nami,
Łza, czy może kropla rosy,
Szybą deszcz płynie strugami.
Płynąc do portu przeznaczenia,
Szepcąc dwa słowa: do widzenia.
Latarnie to małe Słońca,
Deszcz to jest z nieba morze łez,
Nawet ta droga bez końca
Jak każda — gdzieś tam ma swój kres.
Płynąc do portu przeznaczenia,
Szepcąc dwa słowa: do widzenia
Do widzenia dziś czy za rok?
Wierzymy w magiczną moc słów,
Nie patrzymy w oczy, lecz w bok,
Wiedząc: to nie zdarzy się znów.
Płynąc do portu przeznaczenia,
Szepcąc dwa słowa: do widzenia
Pożegnania czas się zbliża,
Teatr dla jednego widza,
Być może po raz ostatni
Uścisk nas połączy bratni
Jesteśmy w porcie przeznaczenia,
Cicho mówimy: do widzenia.
Reszta jest teraz bez znaczenia,
Razem krzyczymy: do widzenia!
Jak wiecie, tydzień temu planowałam wstawić wiersz po niemiecku, jednak nie miałam go przy sobie (to, że kwadrans po ukazaniu się posta na blogu wiersz znalazł się na moim biurku to inna historia). Z tej racji dzisiejszy post zawiera nie jeden, ani nawet nie dwa, lecz dwa i pół wiersza. Skąd ta połowa? Moje tłumaczenie, dokończone przed chwilą, już nawet pomijając fakt, jakim kosmosem jest dla mnie praca tłumacza, trudno uznać za pełny i niezależny wiersz...
Es ist dunkele Nacht,
Aber das Schnee ist weiß.
Ich höre, wie er lacht,
Aber weiß nicht, wie er heißt.
Ist er jung, oder alt?
Das weiß ich wirklich nicht,
Aber ich sehe ihn in der Nacht
Und darum freue ich mich.
Ich sehe: das Blut ist rot,
Ich sehe das jeden Tag,
Aber es ist nur ein Wort
Und das ist, was ich wirklich mag.
***
Noc jest tak bardzo ciemna,
Nie licząc śniegu lśnienia.
Że to jego śmiech — jestem pewna,
Choć nie znam jego imienia.
Stary jesteś, czy też młody?
Nie wiem, cóż powiedzieć więcej.
Ale gdy widzę cię wśród nocy,
To istny miód na moje serce.
I widzę jeszcze czerwień krwi,
Która towarzyszy mi co dzień.
To tylko słowo, więcej nic,
A że to lubię — dobrze wiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz