sobota, 3 października 2015

Banały

Dziś trochę o banalności miłostek. Wiersz trochę bowarystyczny, lecz przynajmniej świeży. Wracałam w czwartkowy wieczór z teatru, poznańskie ulice znajdując jako niezwykle romantyczne. Sama nie wiem, co mnie tak nakręciło, na pewno nie był to spektakl ("Dwunastu gniewnych ludzi"), jednak miałam taki nastrój i basta. Niestety, jak to ze mną bywa, zaraz przeciwstawiłam swoje romantyczne uniesienia prozie życia, która wydała mi się szara i okropna. Tak samo ja sama. Pod wpływem chandry, jaką mi to zadundowało, powstał poniższy utwór, znowu a'la chōka, tylko tym razem są rymy. 



Słowa są tak banalne,
Choćby "kocham cię".
Czy to kawy poranne,
Herbaty i zmierzch,
Światła miasta wieczorem,
Cichy oddech wsi,
Czy deszcz nad parasolem,
Czy coś, co się śni. 
Słowa są tak banalne,
Choć czasem nam w smak,
To nie marsze triumfalne,
To klatka i ptak. 
Mów do mnie banałami,
Bo czym jest bez nich świat,
Banał — most między nami,
Nasza łodyga i kwiat. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz