Jako, że w moim województwie właśnie zaczęły się ferie, ja sama lubię podróżować, a na różnych lekcjach w samej szkole topos drogi i wędrówki jest dosłownie wałkowany, dzisiaj podjęłam się napisania o drodze. To jeden z tych wierszy, podczas pisania których zastanawiam się, jak wyglądałaby interpretacja tego utworu. Jest to też jeden z utworów pisanych "na melodię", w tym wypadku "Źródło" Jacka Kaczmarskiego, co chyba nikogo z moich stałych Czytelników już nie dziwi. Ostrzegam tylko, że w ostatnich wersach pozmieniałam kolejność fraz muzycznych, gdy pisałam na rytm tego, co nuciłam.
Droga biegnie przez pola
I przez lasy, i góry,
Bez spoczynku, wytchnienia, bez końca,
Wielkie morza okrąża,
Wciąż się ciągnie i dłuży,
Starsza od gwiazd, Księżyca i Słońca.
Chociaż wiecznie iść możesz,
Koniec równie daleki,
Iść tak będziesz, iść będziesz przez wieki.
I do przodu, przed siebie,
Gdzie cię oczy poniosą,
Gdzie zakręty, meandry przed tobą,
Tylko jedno jest ważne,
Czy to w butach, czy boso,
Nigdy wstecz, na ziemię spaloną.
Jeszcze dym z mostów niesie
Wiatr, co zawodzi do pleców
I wciąż pcha cię na ten szlak bez kresu...
Czasem, gdy marsz cię nuży,
Patrzysz w gwiazdy bezliczne,
Na horyzont, na cel twej podróży...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz