sobota, 28 maja 2016

Próżno szukać

... Ale nie dzisiejszego posta, jak o tej porze mogłoby się już wydawać. Tym razem moją inspiracją stała się antywojenna piosenka "Sag mir, wo die Blumen sind" Marlene Dietrich.



Próżno szukać, gdzie kwiaty
Co kiedyś zdobiły rabaty
Mnogością woni, barw,
Dzisiaj pustka jest wśród traw.

Nie wypatruj tych kwiatów
I nie spoglądaj ku latu,
Gdy padał krwawy deszcz,
Gdy padał młody wieszcz.

I próżno jest szukać dziewcząt,
Bo w jedno szły miejsce zewsząd,
Roiły się w cieniu krat,
A każda z nich niosła kwiat,

Więc nie wie nikt, dokąd poszły
Te, co kwiaty niewinnie niosły,
Czy za chłopcami w świat?
Czy tam, gdzie je zawiał wiatr?

Oto idą żołnierze,
A ich matki mówią pacierze;
Proszą, żeby wrócili w dom
Ci, co teraz w okopach są.

Lecz nie wrócą ci chłopcy,
Bo wszyscy już wpadli w grób obcy;
Tych mogił jedyne znaki
To świeżo zakwitłe kwiaty.

sobota, 21 maja 2016

Tego posta miało nie być

Jako, iż teraz od kilku godzin jestem w Żydowie na spotkaniu integracyjnym uczestników Światowych Dni Młodzieży z Archidiecezji Poznańskiej, a zaraz po nim zamierzam biegać po muzeach, nie planowałam nic dziś wstawiać. Teraz brak nawet porządnego wstępu. Ale dobre i tyle...



Może aż za lat czterdzieści,
A może później zmądrzeje…
To w głowie mi się nie mieści,
Że jeszcze wciąż mam nadzieję!

Przyszedł kiedyś wieczorem,
Nie pies już nawet, a kundel;
A że drzwi stały otworem,
Podłogi miałam wnet brudne

Nie, żeby to przeszkadzało,
Samotność nie jest wybredną.
On draniem był jakich mało,
A mi, no cóż – wszystko jedno.

Drania nie zamknę w wolierze,
Jak kiedyś zechce – odejdzie.
Dziś znosi mi kwiaty świeże,
Po rzece płyną łabędzie.

sobota, 14 maja 2016

Testament hidalga

Ostatnio na polskim przerabialiśmy najsłynniejszą powieść Miguela de Cervantesa, opowiadającą o Don Kichocie. A jako, że lekcje polskiego zawsze są inspirujące, wnet, na jakimś zastępstwie, powstał ten oto wiersz.



Droga jeszcze taka daleka,
A zmęczony upada piechur;
Tyle jeszcze przygód nas czeka,
A tak mało w piersi oddechu!

Dokąd idziesz, mój Rosynancie?
Nie wiem nawet, czy sam wiesz o tem.
Dobrze tobie, bo cię nie najdzie
To pytanie, co będzie potem.

Żyłem, prawda! i dokonałem
Czego człowiek dokonać może.
I z tym moim prawym zapałem
Jutro inne zobaczę zorze.

Bywaj, Sancho, człeku poczciwy,
Życiem swoim kończ, co zacząłem;
Różne jeszcze ta ziemia dziwy
Będzie widzieć odwagi twojej.

Dulcyneo boska z Toboso!
Nie opłakuj śmierci rycerza,
Bo życie jego jest nikłą rosą;
On do Boga na służbę zmierza.

Wszystkom oddał, nic nie zachował
W służbie dobrej i słusznej rzeczy.
Rozjaśń lica i bądźże zdrowa -
Anioł Michał ma mnie w swej pieczy.

sobota, 7 maja 2016

Każdemu jego muza

Jako, że lubię zaczynać nie na temat, nie przejdę od razu do rozpisywania się na temat tego, co mnie inspiruje, tylko od czegoś, czego Czytelnicy wcale nie muszą wiedzieć (i nie muszą się dowiadywać, wystarczy pominąć resztę tego akapitu). Dlaczego tak mam? Cóż, wbrew temu, co może się wydawać po moich często lakonicznych przedmowach, bardzo lubię "lać wodę", i to w dodatku nie na temat (to akurat chyba zdradzają przynajmniej niektóre wstępy). Właśnie dlatego teraz opiszę, jak to po kilku dniach w lesie, gdzie stałam się dzikim człowiekiem, powróciłam na łono cywilizacji, by zaraz pojechać do stolicy na lotnisko, po rodzinę. Teraz zaś siedzę w domu w piżamie, zajadam się amerykańskimi słodyczami i piszę tymi palcami, które chyba jeszcze nigdy nie dotknęły klawiatury komputera, bo te których używam normalnie mam zabrudzone czymś podobnym do Nutelli. A żeby cały ten opis wnosił coś do posta, dodam że w ciągu ostatniego tygodnia prawie nie było mnie w domu i bałam się, że nie będę miała czym się pochwalić. Na szczęście jeszcze zanim zostałam leśnym człowiekiem pojawiło się natchnienie.
I tu mogę płynnie przejść do właściwego tematu. Artyści czerpią inspirację z różnych źródeł - to jest oczywiste. Po części zależy to od epoki, po części od jednostki. Mogą to być mitologia, religia, aktualne wydarzenia, historia, natura, inne dzieło sztuki... Długo by wymieniać. Większość artystów czerpie natchnienie z wielu różnych źródeł, ale ma takie, które oddziałuje na nich szczególnie. Ja tego "jedynego" jeszcze nie znalazłam, aczkolwiek często inspiruje mnie... Architektura. Zwłaszcza ściany. Czyżbym aż tak często bezmyślnie wlepiała w nie wzrok? Niewykluczone. Nie przedłużając - zapraszam na kolejny wiersz o ścianach (tym razem o przypadkowej ścianie jakiegoś budynku, nie pamiętam już nawet, jakiego, widzianej z okna autokaru).



Ile trzaskało w ciebie kul,
Ile skropiło ciebie krwi,
Ile już grałaś w mieście ról,
Żeby móc w końcu zostać - czym?

Czemu ty mogłabyś świadczyć,
Gdyby na świadków wzywano
Tych, co (proszę mi wybaczyć)
Byli i zostaną ścianą?

Znikają ludzie i twarze,
Ale przetrwają fasady
Niezdolne do snów i marzeń,
Fałszu, podłości i zdrady.