sobota, 7 maja 2016

Każdemu jego muza

Jako, że lubię zaczynać nie na temat, nie przejdę od razu do rozpisywania się na temat tego, co mnie inspiruje, tylko od czegoś, czego Czytelnicy wcale nie muszą wiedzieć (i nie muszą się dowiadywać, wystarczy pominąć resztę tego akapitu). Dlaczego tak mam? Cóż, wbrew temu, co może się wydawać po moich często lakonicznych przedmowach, bardzo lubię "lać wodę", i to w dodatku nie na temat (to akurat chyba zdradzają przynajmniej niektóre wstępy). Właśnie dlatego teraz opiszę, jak to po kilku dniach w lesie, gdzie stałam się dzikim człowiekiem, powróciłam na łono cywilizacji, by zaraz pojechać do stolicy na lotnisko, po rodzinę. Teraz zaś siedzę w domu w piżamie, zajadam się amerykańskimi słodyczami i piszę tymi palcami, które chyba jeszcze nigdy nie dotknęły klawiatury komputera, bo te których używam normalnie mam zabrudzone czymś podobnym do Nutelli. A żeby cały ten opis wnosił coś do posta, dodam że w ciągu ostatniego tygodnia prawie nie było mnie w domu i bałam się, że nie będę miała czym się pochwalić. Na szczęście jeszcze zanim zostałam leśnym człowiekiem pojawiło się natchnienie.
I tu mogę płynnie przejść do właściwego tematu. Artyści czerpią inspirację z różnych źródeł - to jest oczywiste. Po części zależy to od epoki, po części od jednostki. Mogą to być mitologia, religia, aktualne wydarzenia, historia, natura, inne dzieło sztuki... Długo by wymieniać. Większość artystów czerpie natchnienie z wielu różnych źródeł, ale ma takie, które oddziałuje na nich szczególnie. Ja tego "jedynego" jeszcze nie znalazłam, aczkolwiek często inspiruje mnie... Architektura. Zwłaszcza ściany. Czyżbym aż tak często bezmyślnie wlepiała w nie wzrok? Niewykluczone. Nie przedłużając - zapraszam na kolejny wiersz o ścianach (tym razem o przypadkowej ścianie jakiegoś budynku, nie pamiętam już nawet, jakiego, widzianej z okna autokaru).



Ile trzaskało w ciebie kul,
Ile skropiło ciebie krwi,
Ile już grałaś w mieście ról,
Żeby móc w końcu zostać - czym?

Czemu ty mogłabyś świadczyć,
Gdyby na świadków wzywano
Tych, co (proszę mi wybaczyć)
Byli i zostaną ścianą?

Znikają ludzie i twarze,
Ale przetrwają fasady
Niezdolne do snów i marzeń,
Fałszu, podłości i zdrady.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz