Tymczasem dzisiaj po raz kolejny mam poetycką blokadę (jednym słowem: weny brak) i czuję się jak wtedy, gdy dzień przed występem z chórem bolało mnie gardło. Ale na obie te przypadłości mam swoje sposoby! Tym razem skorzystałam z tego, który kiedyś poleciłam koleżance z blokadą pisarską — napisać coś na temat jakiegoś przedmiotu ze swojego otoczenia. Koleżance zaproponowałam opis drzwi jej pokoju, a sobie dzisiaj — wiersz na temat pudełka na listy. Co prawda historia, która przyszła mi do głowy ma się nijak do moich własnych listów (wśród których, stety-niestety, nie ma ani jednego miłosnego), ale przynajmniej jest choć trochę walntynkowo (nie ręczę za tematykę jutrzejszego Dodatku Specjalnego). Pisałam tercyną, fascynację którą przeżywam od nauki na kartkówkę z polskiego.
W sumie, nie wiem, o czym marzę
Gdy, czytając zatarte wyznania,
Próbuję sobie przypomnieć twarze.
Przez lata było, to fakt, wiele pisania,
Każde pismo znam niemal na pamięć,
Każda litera czyjąś duszę odsłania.
Może trochę się tym ranię,
Lecz lubię chyba wracać do tego,
Czego odzyskać nie byłabym w stanie.
Pewnego dnia spalę listy od niego,
Lecz dziś, czytając słodkie słowa,
Nie jestem w stanie zniszczyć żadnego.
On dawno na dno szafy schował
List skropiony słodką perfumą,
Wiem, że otwarcia go żałował.
To nic, to ja uniosłam się dumą
I już wkrótce oświetlę sobie drogę
Twoich rękopisów jasną łuną.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz