sobota, 25 lipca 2015

Ameba w Nowym Jorku

Gdy uciekałam znad wody przez straszliwą wichurą, burzowymi chmurami i coraz głośniejszymi grzmotami, uświadomiłam sobie, jak człowiek jest bezbronny wobec sił natury. Niby obserwujemy planety odległe od nas o setki lat świetlnych, niby budujemy naprawdę imponujące budowle, niby "teleportacja" materii też jest już jest w naszym zasięgu. Tempo postępu nauki i technologii jest oszałamiające. Mimo wszystko, w skali kosmicznej ludzkość jest jak malutka ameba w Nowym Jorku.



Lubi się człowiek puszyć swoją siłą,
Lubi pokazać jak wszystkim włada,
Od niebios samych po psa sąsiada,
I chce by po jego myśli było. 

Umysł, co morskie fale ujeździł,
Potężną przeciw światu jest władzą,
Którego wszyscy ludzie się radzą,
Taką jest wielką skarbnicą wiedzy. 

Spryt, co wielu z kłopotów ratował,
Który wymyślne tworzy fortele,
Który dróg wyjścia wskazał tak wiele —
Nim właśnie szczyci się ludzki rodzaj. 

Jednak na próżno ogień w butelce
Zamknął, na próżno budowy wielkie
I próżno utrwalić ciało pięknie,
Ślad z nich zostanie jak po muszelce:

Sił natury poskromić się nie da,
Była przed nami i będzie po nas,
Kiedy już pychę naszą pokona,
Bo mali my dla niej niczym ameba. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz