poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Antyutopia

Jechałam tramwajem, nad moją głową było otwarte okno. Z zachmurzonego nieba spadła kropla deszczu i spadła akurat na mój nadgarstek. Wzdrygnęłam się, a w mojej głowie pojawiła się myśl "nawet deszcz pada kwasem siarkowym". Ot tak, sama z siebie, raczej bez powodu. Jak to u mnie z luźnymi myślami bywa, wnet otoczyłam ją zewsząd słowami. I tak powstał ten utwór, pisany wierszem wolnym (za którym to rodzajem wiersza zdążyłam się już stęsknić, tak swoją drogą). Jestem z niego zadowolona dlatego, że on powstał sam, ja sama byłam tylko piszącą ręką. Takie wiersze są najlepsze, gdy "wymuszam" ich powstawanie, podobają mi się o wiele mniej...



Antyutopia. Triumfalny pochód bezwstydu,
szczytne hasła już dawno wyparły prawdę. 
Wielcy upadli, na ich miejsce przyszli nowi. 
Dyktatorzy i ustroje zmieniają się prędzej niż stygnie pościel. 
Miasto, zazwyczaj tak hałaśliwe, śpi,
odpoczywając po kolejnej rewolucji. 
Po prawdzie, przypomina to ciszę przed burzą. 
Przez mgłę ludzkich namiętności nie widać księżyca
i psy nie mają do czego ujadać. 

Panuje drażniący półmrok,
nawet, gdyby zostały drzewa, nie dawałyby cienia. 
Około drugiej spada deszcz,
nawet deszcz nie potrafi oczyścić sumień,
pada bowiem kwasem siarkowym. 
Miasto śpi, spokojne jak młody kochanek,
jutro obudzi się z kacem
i znów nie będzie nic pamiętać. 

niedziela, 26 kwietnia 2015

Niespełniona kompozytorka

Od dawna chciałam pisać piosenki. Nie tylko teksty, melodię też. Niestety, mimo skończenia szkoły muzycznej, do komponowania chyba się nie nadaję. Mówi się trudno. 
Dziś pochwalę się tekstem piosenki powstałej w przerwie od kucia do testów. Najpierw pojawiła się melodia, potem pierwsza zwrotka. Wnet zwrotek zrobiło się sześć i tyle już zostało. Niestety, dopadło mnie to, co zawsze mnie dopada gdy myślę o piosence — niezbyt ambitny tekst, z "zapełniaczami" powciskanymi tam, gdzie miałam za mało sylab...



Widzi pan, tak mi źle i smutno,
Wiem, że pan tu nie przyjdzie jutro,
Chciałabym pana ujrzeć znów,
Będzie pan jednym z moich snów...

Dobrze wiem, co to znaczy szczęście:
Tylko pan, cóż potrzeba więcej?
Chciałabym tylko z panem być...
No bo cóż więcej trzeba mi?

Ujrzeć raz w pana oczach miłość —
Marzę, by kiedyś o, tak było,
Dobry Bóg moje serce zna,
Może być kiedyś z panem da...

Widzi pan, skradł pan moje serce,
Teraz tkwię sama w tej udręce,
Dobry los chyba ze mnie kpi:
"Nie kocham" pan powiedział mi!

Dobrze wiem, co to jest samotność,
Wieczorem wyglądam przez okno,
Dobrze wiem, że pan stoi tam...
Dlaczego chciał pan zostać sam?

Serca dwa dobry Bóg połączy,
Udrękę wreszcie ich zakończy,
Dobrze wiem, że pan kocha mnie
I więcej już nie powie nie!

piątek, 24 kwietnia 2015

Klatka

Czuję się zniewolona przez rutynę. To męczy. Budzi się we mnie bunt. 
Tak szczerze, trzeciej strofy w tym wierszu mogłoby nie być. Średnio mi się podoba. Potraktujmy ją zatem jako jedynie powiązany dodatek. W ramach promocji na dziesięciozgłoskowiec. 



Kraty zrobione były ze światła,
Kłódkę stworzono z porannej rosy;
Kiedy kartka z listem na dół spadła,
W błękit nieba znów wbiły się oczy. 

Niedaleko, na drzewie, usiadł ptak,
Miał on piórka w kolorze świeżej krwi. 
I siedział wśród liści, śpiewając tak:
Zamkną mnie, lecz nie utną skrzydeł mi!
***
Zaciskam palce na jasnych prętach,
Rozrywam klatkę, rozkładam skrzydła,
Dla których niczym są wszystkie pęta,
Na których odlecieć chwila przyszła. 

piątek, 17 kwietnia 2015

Botaniczny upór

Przyznam, że miewam chwile zwątpienia w sens czegokolwiek, co robię. Przyznam, że jestem leniwa. Przyznam też, że dość szybko różne rzeczy mnie nudzą. Ale potrafię się też i uprzeć, jeśli uznam, że warto. A czasem nawet, jeśli i nie warto. Tak czy inaczej, nie ma na świecie żywych istot bardziej upartych od roślin. A upór może obalać mury. Naprawdę.
Wiersz, do którego właśnie nawiązałam, liczy sobie może i z dwa lata. Wiek moich "wypocin" z resztą chyba dość łatwo poznać po kunszcie. Każdy się rozwija, zupełnie jak rośliny. Skoro już wprowadziłam motywy botaniczne, czas na owoc wzdychań czternastoletniej mnie.


Pięła się roślinka ku górze,
Ku złotemu słońcu i gwiazdom,
Po szarym kamiennym murze,
Ciepłą zielenią wlewając się w szczerbę każdą.
Mur co sto oblężeń oglądał,
Którego łuk i miecz się nie imał,
Którego nie zburzyła żadna wojna,
Pokonała najzwyklejsza roślina.

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Wybaw mnie, Panie...

Ten wiersz, a właściwie modlitwa, napisałam pewnego letniego wieczoru pod wpływem Ducha Świętego. Pamiętam ten spokojny, szlachetny smutek, który mnie wtedy ogarnął. Takich rzeczy się nie zapomina. Utwór wzorowany na "Mojej piosnce II" Cypriana Kamila Norwida. 



Od ogarniającego mnie zwątpienia,
Biorącego mą duszę we władanie
Co dzień w noc zmienia -
Wybaw mnie, Panie.

Od pychy chcącej w proch obrócić
Mą o niewinność staranie,
Wzgardy dla ludzi -
Wybaw mnie, Panie.

Od śmiechu tego tak rozpustnego,
Który zastąpić winno płakanie,
Kary godnego - 
Wybaw mnie, Panie. 

Od bezmyślności która wciąż rani
Tych, w których serce ma ukochanie,
Dzieląc mnie z wami -
Wybaw mnie, Panie.

Wybaw mnie też od niepewności,
Która w mym sercu znalazła mieszkanie,
A błąd w nim gości -
Wybaw mnie, Panie. 

Wybaw mnie, Panie i od odejścia
Na sprawiedliwego Sędzi wygnanie
Z Twego Królestwa -
Wybaw mnie, Panie.  

niedziela, 5 kwietnia 2015

Coś lżejszego, coś tolkienowskiego

UWAGA. Jeżeli jesteś osobą lubiącą muzykę puszczaną przez radio Eska, nie jesteś za to tolkienistą - wyjdź. Tak będzie lepiej dla twoich i moich nerwów. Żeby nie było, że nie ostrzegałam...
A no więc tak, owszem, nie przepadam za tym radiem, bo nie. Nie te odzywki, nie ta muzyka, słowem - nie mój kubek herbaty. Za to bardzo, bardzo, bardzo uwielbiam dzieła mistrza Tolkiena. Kto mnie zna, ten wie. Mam przyjaciółkę (ps. Andumiel, tak sobie konspirujemy na tym łez padole; jeśli wąskie i kręte ścieżki załączników cię przywiodły w ten fragment Internetu, moja droga, możesz czuć się serdecznie pozdrowiona) z którą w tych dwóch rzeczach absolutnie się zgadzamy. No i tak powstała ta coś-na-kształt-świdra-fraszka. Zastrzegam: nie zamierzałam obrażać nią niczyich gustów, po prostu ukazuję światu swoje. 



Szedł Kano ludzką ziemią,
Ujrzał plakat radia Eska. 
Plakat ten zaciekawił go,
Rysowany ciekawą kreską. 
Włączył wnet w radiu tą stację,
Posłuchał chwilę i rzekł:
"Andumiel tu miała znów rację,
Zaiste, straszny to dźwięk!
Melodia zupełnie do kitu,
A treści po prostu w niej zero,
Mam więc dowodów bez liku —
Tym radiem zarządza Daeron!"

piątek, 3 kwietnia 2015

Powołanie i Miłość

Każdy ma inne, choć wiele wydaje się takich samych. Dla każdego Bóg przygotował coś specjalnego. W każdym razie, póki co w moim życiu jakoś tak brak romantyczności i innych takich. Czy tak ma pozostać? Nie wiem. Być może nie do takiej właśnie zadumy nawołuje Wielki Piątek, świadectwo największej Miłości na tym świecie, ale...



Nie dla mnie smak słodki ust twoich,
Nie dla mnie z tobą wino pić.
Oddziela nas od siebie świat szeroki,
Choć między nami nie ma nic. 

Nie dla mnie być z tobą szczęśliwą,
Nie mi łowić z ust twoich śmiech. 
Nie mi dozwolona jest pożądliwość
Która - spełniona - rodzi grzech. 

Nie dla mnie szczęście, zakochani,
Dla mnie tylko z atramentu łzy,
Gdy piórem bronię duszy granic
I trzymam na ramieniu świat ten zły...



Tymczasem, w odróżnieniu od dość smutnego nastroju wiersza, życzę Wam wszystkim zdrowych i radosnych świąt Wielkiej Nocy. Niech przepełnia Was i Waszych bliskich miłość, dobroć i ciepło. A świat na Waszym ramieniu niech okaże się lepszy niż ten, który opisuję. Pamiętajcie, że Miłość Boga jest dla Was i w Was. Wesołego Alleluja!