Antyutopia. Triumfalny pochód bezwstydu,
szczytne hasła już dawno wyparły prawdę.
Wielcy upadli, na ich miejsce przyszli nowi.
Dyktatorzy i ustroje zmieniają się prędzej niż stygnie pościel.
Miasto, zazwyczaj tak hałaśliwe, śpi,
odpoczywając po kolejnej rewolucji.
Po prawdzie, przypomina to ciszę przed burzą.
Przez mgłę ludzkich namiętności nie widać księżyca
i psy nie mają do czego ujadać.
Panuje drażniący półmrok,
nawet, gdyby zostały drzewa, nie dawałyby cienia.
Około drugiej spada deszcz,
nawet deszcz nie potrafi oczyścić sumień,
pada bowiem kwasem siarkowym.
Miasto śpi, spokojne jak młody kochanek,
jutro obudzi się z kacem
i znów nie będzie nic pamiętać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz