Wiersz, do którego właśnie nawiązałam, liczy sobie może i z dwa lata. Wiek moich "wypocin" z resztą chyba dość łatwo poznać po kunszcie. Każdy się rozwija, zupełnie jak rośliny. Skoro już wprowadziłam motywy botaniczne, czas na owoc wzdychań czternastoletniej mnie.
Pięła
się roślinka ku górze,
Ku
złotemu słońcu i gwiazdom,
Po
szarym kamiennym murze,
Ciepłą
zielenią wlewając się w szczerbę każdą.
Mur co
sto oblężeń oglądał,
Którego
łuk i miecz się nie imał,
Którego
nie zburzyła żadna wojna,
Pokonała
najzwyklejsza roślina.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz