piątek, 17 kwietnia 2015

Botaniczny upór

Przyznam, że miewam chwile zwątpienia w sens czegokolwiek, co robię. Przyznam, że jestem leniwa. Przyznam też, że dość szybko różne rzeczy mnie nudzą. Ale potrafię się też i uprzeć, jeśli uznam, że warto. A czasem nawet, jeśli i nie warto. Tak czy inaczej, nie ma na świecie żywych istot bardziej upartych od roślin. A upór może obalać mury. Naprawdę.
Wiersz, do którego właśnie nawiązałam, liczy sobie może i z dwa lata. Wiek moich "wypocin" z resztą chyba dość łatwo poznać po kunszcie. Każdy się rozwija, zupełnie jak rośliny. Skoro już wprowadziłam motywy botaniczne, czas na owoc wzdychań czternastoletniej mnie.


Pięła się roślinka ku górze,
Ku złotemu słońcu i gwiazdom,
Po szarym kamiennym murze,
Ciepłą zielenią wlewając się w szczerbę każdą.
Mur co sto oblężeń oglądał,
Którego łuk i miecz się nie imał,
Którego nie zburzyła żadna wojna,
Pokonała najzwyklejsza roślina.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz