Preambuła do mojego testamentu
Jest następująca
Testament tak zwana ostatnia wola
W każdym razie ostatnia za życia
Tu w mej przejściowej ojczyźnie
Odczytać należy bezpośrednio
Po moim odejściu
Pogrzeb mi sprawcie ładny
Bez patosu w który często przyoblekałam się
Za mej podróży teraz jest on zbędny
Nie życzę sobie ton kwiatów
Bukiecik polnych maków w zupełności wystarczy
Co do zniczy chyba nigdy za nimi nie przepadałam
Jedno małe czerwone światełko jak przy ołtarzu
Usatysfakcjonuje mnie bez reszty
Skoro już jesteśmy przy pogrzebie
Weźcie ludzi z ulicy którzy mnie nie znali
Oni nie będą rozpaczać weźcie ich na stypę
Wy sami tez nie rozpaczajcie że odeszłam
Ani pod przymusem ani z potrzeby serca
Bądźcie radośni jedzcie pijcie
Tak musiało być
Jeśli żyłam dobrze teraz jestem w Domu Ojca
I jest mi tam lepiej nie ma co udawać
Jeśli żyłam źle tym lepiej że mnie już nie ma
Co do was samych co miałabym poradzić
Jeśli macie dobre serca nie potrzebujecie moich rad
Jeśli nie macie wcale nic wam nie pomoże
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz