środa, 18 lutego 2015

A jednak jest baśń...

Dość często jest tak, że gdy mówię "nie dam rady", wnet jednak mi się udaje. Chyba powinnam od razu tak mówić... W każdym razie, alternatywne zakończenie baśni jest. Co prawda, początkowo zamierzałam napisać je w formie opowiadania, może nawet dość rozbudowanego, a w nim ładnie przedstawić realia i stworzyć korowód postaci, ale lepszy wróbel w garści, niż gołąb na dachu, prawda?
Utwór powstał na podstawie "Śpiącej królewny". Tytułowa bohaterka budzi się po stu latach i widzi świat zupełnie inny niż ten, który znała przed ukłuciem się wrzecionem. Nastąpił znaczny rozwój techniczny, do tego w jej rodzimym kraju przez ten czas do władzy doszli komuniści, którzy pozbyli się ludzi wysoko urodzonych. Choć w samym wierszu słowo "Rosja" nie padło, aluzja jest jasna.


Wiele się zmieniło przez sto lat
Myślała dziewczyna brnąc przez zaspy
Zanim zasnęłam inny był świat
Inaczej podzielone mapy
Zmieniło się odtąd parę rządów
Zmieniło się odtąd parę ustrojów
To co znałam odeszło do kątów
Zmieniły miejsca wojen i pokoju

Jeszcze sto lat temu było tu królestwo
Dzisiaj republiką zwane dumnie
I zmieniło się to co oznacza męstwo
Utonęło w radioodbiorników szumie
Na miejsce starych architektów przyszli inni
Wieże teraz stały się domami
Teraz za co innego karani są winni
I chyba trochę więcej krwi ziemię plami

Nie wiem tylko skąd znalazł się książę
I czy pozbyli się go jak pozostałych
Czy ogarnęły go czerwone żądze
Czy też idzie ze mną w marszu ocalałych?

Wnet śnieg zakrył ślady jej
Po spacerze zarazem ostatnim i pierwszym
Razem z królewną gdy zapadła w sen
Tym razem już naprawdę wieczny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz