Któregoś majowego lub czerwcowego dnia pokazałam koleżance jeden ze swoich najnowszych wierszy. Było to bodajże w szóstej klasie. Wiersz napisany był odręcznie, z odręcznym podpisem. Koleżanka przeczytała utwór, na podpis tylko rzuciwszy od niechcenia okiem. Gdy skończyła czytać, zapytała, czy to Mickiewicza. Moja ówczesna wychowawczyni, która była akurat przy tym obecna, była bardzo rozbawiona tą pomyłką, ja z resztą także.
Nie pamiętam już niestety, o który z moich wierszy wtedy chodziło. W każdym razie, na pewno nie jest to ten, który dzisiaj przedstawię.
Nie
budźmy na wodzie śpiących liści
Nenufarów,
białych lilij kiści,
Cór
Pani Jeziora w ich strojnych
Ziemskich
powłokach, wśród toni spokojnych,
Nie
budźmy tego uśpionego balu,
Przez
lśniącą ton tańczącego pomału
Walca
– raz dwa trzy, raz dwa trzy –
Niech
już na wieki im się śni...
Dawniej
były to śliczne dziewczęta,
Lecz
to już tylko jezioro pamięta,
Dawniej
zwykły tańczyć wystrojone
W
suknie białe i zielone.
Jak
rusałki śliczne wśród cieni,
Błękitu
jeziora, drzew strojnych zieleni,
Kwiat
na skroni, kwiecie w ręce,
Córy
jęły do jeziora zwodzić młodzieńce.
Aż
Pani Jeziora ujrzała topielców
I
córy swoje w jeziornym kwieciu,
Srogim gniewem zapałała na nie:
"Kusicie
kwieciem, bądźcie nim same!
Za
te haniebne postępki wasze
Zmienicie
się w lilijewodne na zawsze;
Za
to, żeście do wody chłopców zdybały,
Zmieńcie
się, wyrodne, w zielone nenufary!"
Zawołała
i ledwie rozbrzmiały te słowa,
Lilije
i nenufary zarosły powierzchnię jeziora,
Zaś
wiatr, co był świadkiem tego zdarzenia,
Zmusił
córy Pani jeziora do wiecznego tańczenia.
Jeśli
odnajdziesz jezioro w mrocznym lesie,
Gdzie
wiatr w tańcu lilije i nenufary niesie,
Ty
nieczuły bądź na kwiecia uroki
I
jak najprędzej nazad skieruj swe kroki,
Bo
kto do kwiatów podejść się ośmieli,
Tego
córy Pani Jeziora wciągną do topieli –
Pozbawione
ciała, lecz nie pozbawione duszy,
Nawet
dziś chwycą każdego, kto kwiecie ruszy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz