Wiersz, który dzisiaj przedstawię, napisałam w 2013 roku podczas wakacji. W tym okresie moim wiatrakiem była ludzka chciwość, stąd nie jest to jedyny wiersz o tej tematyce.
Złoto,
klejnoty - zwiastują niedolę,
Bo gdy
gorączką posiadania serce gore,
Gdy
blask kamienia jaśniej niż gwiazdy
Nam
przyświeca, wówczas dzień każdy
Przepełniony
strachem o swój majątek,
O to,
co srebrne, o to, co złote,
O
drogie kamienie i mleczne perły,
A tym
większa zachłanność, im skarbiec większy.
Mówią,
że wiadomo, co się może zdarzyć
I
swoich skarbów niczym smok na straży
Stoją,
zamykając się w swym domu,
Nie
ufając niczemu i nikomu,
Nie
dowierzając w końcu nawet sobie!
Bo jak
poznać, kto przyjaciel, a kto złodziej?
Kogo
rady życzliwe, z woli tylko dobrej,
A kto,
gdy może, ukradnie z sakiewką i torbę?
Brylanty,
monety, naszyjniki, kielichy,
Wszystko
to blaskiem wzrok mami i dziwi,
Wszystko
to rządzą obezwładnia serce
I ten,
kto ma wiele - wnet pragnie więcej.
Lecz
martwe jest srebrno, martwe są klejnoty,
Martwy
jest nawet Kielich szczerozłoty,
Wszystko
to martwe i mniej wszystko warte,
Niż
wiatr złotawym wiejący piachem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz