sobota, 28 lutego 2015

Niemi świadkowie historii

Dzisiaj okazja do zadumy. Jak wiele historii, wartych tego, by pisano o nich w kronikach, zostało zapomnianych? Jak wielu wydarzeń nie ma opisanych w podręcznikach tylko dlatego, że ich świadkiem był jedynie metaforyczny kamień? Jak wiele jest dni, które były dla jakiegoś człowieka historyczne, a świat się nimi nie zainteresował? Jak wiele mogłyby opowiedzieć kamienie, gdyby umiały mówić?


Śród pola na rozstaju,
Gdzie maki kwitną w maju,
Tam, jak strażnik na warcie,
Szary głaz tkwił uparcie.
Rzekłbyś – głaz jakich wiele
Polne ścieżki już ściele,
Mech dawno już go porósł,
Ot – zwykły kamień w polu.
Lecz nic bardziej mylnego,
Bo równie niezwykłego
Głazu wy nie znajdziecie
W całym ogromnym świecie.
W swej kamiennej czeluści
Trzymał i nie chciał puścić
Przez czas tak wielolatny
Eskalibur, miecz sławny.
Liczni wielcy rycerze,
Każdy miecz w rękę bierze,
Ciągnie – ciągnie – nie puści
Głaz miecza w swej czeluści,
Aż przybył ten wybraniec,
Co na głaz jak na szaniec
Wstąpił – chwycił – i zdołał
Miecz głazowi spod pola
Z gardła wyciągnąć łatwo,
Głaz światkiem – to jest prawdą.
Widział też bitew wiele,
Gdyby nie był kamieniem,
Niemy świadek historii,
Gdyby kamienie mogły,
Spisałby to kroniką,
Świadek zdarzeń bez liku.
Lecz ma tez takie dzieje,
Których kronika nie opieje.
Kwitnące wrześniem wrzosy,
Sierpniowe sianokosy,
Wesołych wsi biesiady,
Na powietrzu zabawy,
Marcowe przebiśniégi,
Bałwany i kuligi.
Lat setki, wieki mijały,
Kamienie pamiętały.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz