sobota, 14 lutego 2015

Siłą rozpędu

Póki mój osławiony słomiany zapał nie przygasł, siłą rozpędu pochwalę się kolejnym utworem. Tematyka nie należy do najprzyjemniejszych - opowiada on o myślach i odczuciach Żyda, który przetrwał powstanie warszawskie. Siedzi on w ruinach Warszawy, lamentując nad jej tragicznym losem. Opłakuje on także swoje tchórzostwo, że zamiast walczyć jak wszyscy, on siedział w ukryciu jak szczur. Pod koniec, gdy zostaje znaleziony przez hitlerowskich żołnierzy, rozkłada ręce, godząc się ostatecznie ze swoim losem.



Ecce homo

Cisza może to już koniec
Może oni się powybijali
Tam na górze ogień żelazo
Słyszałem huk ryk i krzyki

A teraz nagle cisza
Wszystkie głosy umilkły
Nawet ziemia już się nie trzęsie
Może ją też zabili jak wszystkich

Warszawo milczysz przerażona
Gromem śmierci kolosem zbrodni
Milczysz wiem że mnie nie wydasz
Bomby zdusiły usta twoje

Jeszcze wczoraj krzyczałaś Warszawo
Tysiącami głosów idących
Sam nie wiem gdzie na śmierć
Oni też już mnie nie wydadzą

Gdzie walcząca Warszawa
Hasło tak dumnie roznoszone
Przez młodych straceńców
Na drzewie krzyża ojczyzny

Zostały ruiny i ja jak szczur
Mieli rację nie jestem człowiekiem
Człowiek by wyszedł i walczył
Szczur tkwił dalej w swej norze

Lecz nagle słyszę kroki
Oślepia mnie chłosta światła
Juden najgorsze przekleństwo
Rozkładam ręce ecce homo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz