Ecce
homo
Cisza
może to już koniec
Może
oni się powybijali
Tam
na górze ogień żelazo
Słyszałem
huk ryk i krzyki
A
teraz nagle cisza
Wszystkie
głosy umilkły
Nawet
ziemia już się nie trzęsie
Może
ją też zabili jak wszystkich
Warszawo
milczysz przerażona
Gromem
śmierci kolosem zbrodni
Milczysz
wiem że mnie nie wydasz
Bomby
zdusiły usta twoje
Jeszcze
wczoraj krzyczałaś Warszawo
Tysiącami
głosów idących
Sam
nie wiem gdzie na śmierć
Oni
też już mnie nie wydadzą
Gdzie
walcząca Warszawa
Hasło
tak dumnie roznoszone
Przez
młodych straceńców
Na
drzewie krzyża ojczyzny
Zostały
ruiny i ja jak szczur
Mieli
rację nie jestem człowiekiem
Człowiek
by wyszedł i walczył
Szczur
tkwił dalej w swej norze
Lecz
nagle słyszę kroki
Oślepia
mnie chłosta światła
Juden
najgorsze przekleństwo
Rozkładam
ręce ecce homo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz