sobota, 14 lutego 2015

Kiedyś zacząć trzeba...

... Zatem czemu by nie dziś?
Już długo zastanawiałam się nad założeniem bloga, na którym mogłabym publikować swoje wiersze. Oczywiście, w odstępach nieregularnych - wena to istota nader złośliwa, z resztą jej właścicielka tak samo. Nie przedłużając, zadebiutuję takim tam przyjemnym utworkiem, nawiązującym do upadku Gondolinu. Jeśli ktoś z Was czytał kiedyś Silmarillion J.R.R. Tolkiena, bez wątpienia zrozumie, o co chodzi... Miłej lektury!


Pożar miasta

Za gór grzbietem, za rzeki biegiem,
W zielonej dolinie wśród jodeł,
Za zakrętami drogi dalekiej,
Miasto kamienne płonie.
Błękity niebios twarz swoją skryły
Dymu i pyłu całunem,
Rzeki krwią płyną niby żyły,
Obmyją kamienną trunę.
Stare kamienie jak serce
Pękają pod wrogą stopą,
W ziemię tkwią powbijane miecze,
Śmiercią zmrożone jak trwogą,
Drzewa trzaskają w pożodze,
Wiatr, co łka między nimi,
Ogień w kamiennym grodzie
Rzeczami są ostatnimi.
Ach, gdzie wtenczas byli miecznicy,
Gdy wróg tam z cicha się skradał?
Teraz na każdej ulicy
Są tylko Zdrada i Biada!
Gdzie wartownicy bystroocy?
Na nic gór była osłona –
Teraz, drąc ciemność wśród nocy,
Miasto kamienne kona.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz