niedziela, 15 lutego 2015

Wieczorna tęsknotka

Życie poety jest jedną wielką niewiadomą. Wszystkiemu winna bestia zwana weną. Czasami całe dni się męczę, nie mogąc niczego napisać (a chciałoby się, chciało), czasami piszę kilka rzeczy dziennie. Wena nie zna litości. 
Tym razem pochwalę się świeżym utworkiem (jeszcze ciepły!) napisanym ot tak, na odegnanie smutku. Leciutko stylizowany na piosenki z dwudziestolecia międzywojennego. Muszę przyznać, że uwielbiam ten klimat i chętnie do niego nawiązuję. 




Przepraszam, proszę pana,
Jest taka mała, drobna rzecz...
Ja jestem, pan widzi, zakochana,
Czy pan mnie kocha też?

Przepraszam, jeśli panu przeszkadzam,
Ale to ważna sprawa jest:
Czy ja tu panu zawadzam,
Czy pan mnie kocha też?

Czy pan mi wreszcie odpowie?
Bo czekam już długi czas,
Wciąż pijąc za pana zdrowie
I – świecznik już prawie zgasł...

Przepraszam, proszę pana,
Że czas zmarnowałam mu.
Ja jestem, pan widzi, rozczarowana,
Że nie jest pan jak z mojego snu!

1 komentarz: