W skutek czego i mnie zdążyło dopaść to paskudne choróbsko. Najgorzej oberwało się gardłu, niestety. Niestety, bo mówić i śpiewać lubię i potrzebuję. Trzeba było co prędzej rozejrzeć się za lekarstwem na rzeczone gardło, a że jestem Polakiem i studentem...
Wielka to nieprzyjemność:
Zachorować na gardło,
Wtedy już wszystko jedno,
Czy to gardło się zdarło,
Przeziębienie, czy grypka,
Długo można wymieniać,
Jedno pewne jest: chrypka,
Słowem - głosu już nie ma.
Trzeba więc ruszyć nogą
I w te pędy do sklepu
W celu kupna niedrogo
Cuda nad cuda - leku.
Potem wrócić co śmielej
Z lekiem tym za pazuchą,
Już nie martwiąc się wcale
Ni przymrozkiem, ni pluchą;
Wnet powróci ci zdrowie,
Lek wybije zarazki,
Więc was proszę, panowie,
O dla wódki oklaski.
Na początku byli dziewczyna i wen. Dziewczyna nie różniła się od miliona innych dziewczyn, zaś wen przypominał milion innych wenów. Pewnego razu jednak, za pomocą najzwyklejszego w świecie pióra, dziewczyna oswoiła wena. Wtedy stali się dla siebie jedyni na świecie, a dziewczyna została poetką. Od tego dnia stała się też za swojego wena odpowiedzialna. Co jakiś czas zmusza go do pracy, której owocami są wiersze i nie tylko.
sobota, 24 listopada 2018
sobota, 10 listopada 2018
Nikt
Właśnie takie imię podał Odyseusz Polifemowi, żeby ukryć, kim jest naprawdę. Nie da się wykluczyć, że większość z nas tak naprawdę jest właśnie nikim.
Niech cię martwią dogłębnie
Cierpienia twe i błędy,
Nikt ci ich nie wybaczy,
Bo na cię ostrzą zęby.
Zęby, pazury, słowa
Na cię szykują śmiało.
I gdy tylko upadniesz,
Wnet zapuszczą je w ciało.
Postawią kamień z napisem
"Tu leży człowiek nijaki"
I nad nim rozwiążą spisek,
Daleko od twej Itaki.
Niech cię martwią dogłębnie
Cierpienia twe i błędy,
Nikt ci ich nie wybaczy,
Bo na cię ostrzą zęby.
Zęby, pazury, słowa
Na cię szykują śmiało.
I gdy tylko upadniesz,
Wnet zapuszczą je w ciało.
Postawią kamień z napisem
"Tu leży człowiek nijaki"
I nad nim rozwiążą spisek,
Daleko od twej Itaki.
sobota, 27 października 2018
Wiersz bardzo gorzki
Wręcz zgorzkniały. Z dużą dozą prawdopodobieństwa jesienna aura ma w tym swój udział.
Nie patrz. Nie mów. Najlepiej nie myśl. Zapomnij w ogóle.
O mnie.
Myśli pełzną przez mózg jak ołowiane kule.
A przecież próbuję nie myśleć, zapomnieć.
O tobie.
Kładę to sobie do głowy, a siebie do łóżka.
Jak w grobie.
Przewracam się. Poduszka.
Myśli moich zagłuszyć nie może.
I chyba wybaczyć tobie jeszcze nie jest w mojej mocy.
Modlitwa. Boże.
Pomocy.
Nie patrz. Nie mów. Najlepiej nie myśl. Zapomnij w ogóle.
O mnie.
Myśli pełzną przez mózg jak ołowiane kule.
A przecież próbuję nie myśleć, zapomnieć.
O tobie.
Kładę to sobie do głowy, a siebie do łóżka.
Jak w grobie.
Przewracam się. Poduszka.
Myśli moich zagłuszyć nie może.
I chyba wybaczyć tobie jeszcze nie jest w mojej mocy.
Modlitwa. Boże.
Pomocy.
niedziela, 14 października 2018
Badanie lekarskie
Czyli parę słów o tym, czego nie widać, czego nie ma w żadnych dokumentach. I że to, co widać, często daje nam bardzo mylne pojęcie o danej osobie.
akcja serca w normie
oddech w normie
wada pół dioptrii na lewym oku
wad kręgosłupa brak
ilość tkanki tłuszczowej wskazuje na dobrobyt
czego nie ma w dokumentacji medycznej
serce jak kamień
okazjonalnie dyszy nienawiścią
na wady własne jest ślepy
kręgosłupa moralnego brak
akcja serca w normie
oddech w normie
wada pół dioptrii na lewym oku
wad kręgosłupa brak
ilość tkanki tłuszczowej wskazuje na dobrobyt
czego nie ma w dokumentacji medycznej
serce jak kamień
okazjonalnie dyszy nienawiścią
na wady własne jest ślepy
kręgosłupa moralnego brak
sobota, 29 września 2018
Występowanie
Czyli jak większość z nas czuje się, mówiąc coś przed tłumem ludzi.
Idę na linie tu, przed wami,
Z trudem balansuję przed oczami.
Siedzą i milczą, i czekają,
Gdy tylko zmylę krok, wypalą
I w krzyżowy wezmą ogień, za każde słowo cios,
I znów w dalszą puszczą drogę - taki los!
Idę na linie tu, przed wami,
Z trudem balansuję przed oczami.
Siedzą i milczą, i czekają,
Gdy tylko zmylę krok, wypalą
I w krzyżowy wezmą ogień, za każde słowo cios,
I znów w dalszą puszczą drogę - taki los!
sobota, 15 września 2018
Najbardziej nie lubię...
Dzisiejszy tekst to przejaw mojego optymizmu i entuzjazmu, ponadto dość nieźle wpasowuje się w klimat niedawnego jeszcze początku roku szkolnego.
Najbardziej nie lubię początków:
Całe to robienie porządku,
Budowanie ładu od nowa...
I - zważcie na moje słowa -
Do tylu rzeczy się przyzwyczajać!
Jakby tak zła była stara
Sytuacja...
Może być lepiej? Racja,
Ale może być też gorzej
I wtedy nic już nie pomoże
Aż do nowej ery schyłku
I znów identycznego wysiłku.
Najbardziej nie lubię początków:
Całe to robienie porządku,
Budowanie ładu od nowa...
I - zważcie na moje słowa -
Do tylu rzeczy się przyzwyczajać!
Jakby tak zła była stara
Sytuacja...
Może być lepiej? Racja,
Ale może być też gorzej
I wtedy nic już nie pomoże
Aż do nowej ery schyłku
I znów identycznego wysiłku.
sobota, 1 września 2018
Jak w jakiejś starej piosence
Wyjazdy, wyjazdy, koniec czegoś, początek czegoś innego...
Daleko ciałem, a sercem
Jak w jakiejś starej piosence,
W której twe oczy to gwiazdy,
Zaś uśmiech - świtu blask jasny,
W której na trawie jest rosa,
Ja idę do ciebie, bosa,
Aż w końcu złącza się ręce
Jak w jakiejś starej piosence...
Daleko ciałem, a sercem
Jak w jakiejś starej piosence,
W której twe oczy to gwiazdy,
Zaś uśmiech - świtu blask jasny,
W której na trawie jest rosa,
Ja idę do ciebie, bosa,
Aż w końcu złącza się ręce
Jak w jakiejś starej piosence...
sobota, 18 sierpnia 2018
Brzemię
Czyli o tym, że ludzkość nie lubi kończyć, czego się podjęła i unika odpowiedzialności za wszelką cenę.
Leży na środku drogi
brzemię którego nikt ponieść nie chce
obchodzą je szerokim łukiem
ukradkiem odwracając oczy
ktoś czasem potknie się pokręci głową i odejdzie czym prędzej
może kiedyś inny ktoś kopnie je na pobocze
by więcej nie zawadzało
a póki co
leży na środku drogi
grat
Leży na środku drogi
brzemię którego nikt ponieść nie chce
obchodzą je szerokim łukiem
ukradkiem odwracając oczy
ktoś czasem potknie się pokręci głową i odejdzie czym prędzej
może kiedyś inny ktoś kopnie je na pobocze
by więcej nie zawadzało
a póki co
leży na środku drogi
grat
niedziela, 5 sierpnia 2018
Paradoksy
Co tu dużo mówić - żyjemy w świecie pełnym paradoksów.
Drogi szerokie łączą miasta,
Łączą je kable niewidzialne,
Lecz od człowieka do człowieka
Dalej, niż kiedykolwiek wcześniej.
A w miastach kamer coraz więcej
I zasad, żeby żyć bezpiecznie,
A jednak rzadko kiedy człowiek
Tak bardzo drżał o swoje życie.
Jedzenie także coraz lepsze,
Produkcja z resztą również rośnie,
Chociaż też coraz więcej ludzi
Z głodu umiera gdzieś daleko.
Nigdy nie było w sklepach tylu
Sprzętów, co są gwarantem szczęścia...
Tylko skąd tyle w statystykach
Depresji oraz samobójców?
Drogi szerokie łączą miasta,
Łączą je kable niewidzialne,
Lecz od człowieka do człowieka
Dalej, niż kiedykolwiek wcześniej.
A w miastach kamer coraz więcej
I zasad, żeby żyć bezpiecznie,
A jednak rzadko kiedy człowiek
Tak bardzo drżał o swoje życie.
Jedzenie także coraz lepsze,
Produkcja z resztą również rośnie,
Chociaż też coraz więcej ludzi
Z głodu umiera gdzieś daleko.
Nigdy nie było w sklepach tylu
Sprzętów, co są gwarantem szczęścia...
Tylko skąd tyle w statystykach
Depresji oraz samobójców?
sobota, 21 lipca 2018
Ulewa
Ten wiersz powstał pod wpływem kilku deszczowych dni i wywołanej przez nie melancholii. Poważnie, jest lato, spodziewałam się więcej słońca i ciepła...
Staccato deszczu o blachę,
Pomruki burzy w oddali.
Siedzę, dręczona strachem,
Że oto - świat mi się wali.
Chmury masywne na niebie,
Wiatr w furii porywa liście.
Siedzę i czekam na ciebie,
Na próżno, tak… Oczywiście.
I cichnie, jak narastało,
Ulewa z gałęzi ścieka.
Lecz taki deszcz, to za mało,
By wymyć pamięć człowieka.
Już tylko krople na szybie
I połamane drzew ręce.
Wiedz, że urazy nie żywię,
Lecz nie obiecuj nic wiecej.
sobota, 7 lipca 2018
Pociągowe zawirowania
Przepraszam za tygodniową obsuwę, pomyliłam tygodnie i żyłam w błogim przeświadczeniu, że dopiero na dzisiaj będę musiała coś wstawić.
Poniższy wiersz chciałabym zadedykować obsłudze dworca Kraków Płaszów, w szczególności tym, którzy zapomnieli poinformować pasażerów o zmianie peronu i uznali, że dbanie o odpowiedni stan dworcowych głośników to zbędny wysiłek.
Dziś na dworcu głośnik chrypi,
Coś tam szumi, coś tam skrzypi,
Na peronie ludzi tłum.
Komunikat (zagłuszony):
"Pociąg chr-r-r perony,
Opóźniony chrum".
Drogi panie konduktorze...
Albo lepiej: Ty potworze!
Gdzie jest pociąg mój?!
Mój pociągu, ty kretynie
Mój pociągu, ty kretynie
(Mówię tępej tej maszynie),
Na peronie stój!
Lecz na którym? Ot, zagwozdka,
No bo, taka ciekawostka,
Perony są dwa.
Już odjechał? O cholera,
Ślepa furia we mnie wzbiera,
A ta farsa trwa.
Komunikat? Nie słyszałam,
Chyba głośnik tu nie działa...
No cóż, PKP.
Nad tym dworcowym chaosem
I swoim dzisiejszym losem
Uroniłam łzę.
sobota, 16 czerwca 2018
List do M.
Dzisiejszy wiersz to kolejna pesymistyczna refleksja na temat współczesnego świata. Temat bardzo odległy od lata, które i tak chwilowo gdzieś zniknęło...
Drogi Mikołaju
w tym roku byłam dobra i grzeczna i miła
dlatego poproszę o
słuchawki
by nie słyszeć próśb o pomoc
okulary
by zasłaniały mi widok na zło
skuter
by uciekać od problemów jeszcze szybciej
Drogi Mikołaju
w tym roku byłam dobra i grzeczna i miła
dlatego poproszę o
słuchawki
by nie słyszeć próśb o pomoc
okulary
by zasłaniały mi widok na zło
skuter
by uciekać od problemów jeszcze szybciej
sobota, 2 czerwca 2018
Turystyka polonica
Wprawdzie dla większości z nas wakacje zaczną się spoiwo za niecały miesiąc, ale żar lejący się w ostatnich dniach z nieba może wprowadzić w błąd. Mierzy innymi dlatego wiersz o tematyce wakacyjno-urlopowej pojawi się na blogu już dzisiaj.
już nie ma dzikich plaż
są forty z parasoli
pod nimi każdy z nas
posmaży się do woli
bursztynu okruch to
butelka po radlerze
którą wyrzucił ktoś
uchlawszy się jak zwierzę
a gdyby uciec stąd
i wyjechać w bieszczady
gdzie spojrzysz każdy kąt
to turystów gromady
podchodzą na sam szczyt
w japonkach po asfalcie
ty jesteś jednym z nich
choć wzbraniasz się uparcie
piątek, 18 maja 2018
Czy maturzysta jest człowiekiem?
Matury mają się ku końcowi. Na szczęście. Uczcijmy ten fakt odrobiną poezji.
Ósma trzydzieści jeden za dwadzieścia dzie nie osiem minut
wszyscy jak tutaj stoimy przestaniemy być ludźmi
na pełne sto osiemdziesiąt minut
zamiast tego wejdziemy w najstarsze na świecie role
katorżnika i oprawcy sądzonego i sądzącego
za życia staniemy wobec Ozyrysa
spoglądającego na nas surowo z ilustracji do zadania trzeciego
Ósma trzydzieści jeden za dwadzieścia dzie nie osiem minut
wszyscy jak tutaj stoimy przestaniemy być ludźmi
na pełne sto osiemdziesiąt minut
zamiast tego wejdziemy w najstarsze na świecie role
katorżnika i oprawcy sądzonego i sądzącego
za życia staniemy wobec Ozyrysa
spoglądającego na nas surowo z ilustracji do zadania trzeciego
sobota, 5 maja 2018
Nasze czaszki i kości
To dziwne uczucie, uświadomić sobie nagle, że ludzie kilka tysięcy lat temu byli tacy, jak my. Mieli plany, marzenia, obawy, przyjaciół, ulubiony kolor, poczucie humoru. Choć naukowcy wiedzą już wiele o codziennym życiu starożytnych, te nikt nie jest w stanie odtworzyć każdej osobistej historii. Z resztą, kogo by to wszystko interesowało?
To, co nam teraz wydaje się ważne, powszechne, oczywiste, dla ludzi z odległej przyszłości będzie to równie odległe i anonimowe, co dla nas okruch panatenajskiej amfory. Będą skupieni na codzienności, jak my.
Jesteśmy ziarnkiem piasku w klepsydrze wieczności. To uczy dystansu do siebie.
Wbrew powszechnej opinii, dwa tysiące lat temu,
Za czasów Republiki czy cesarza Tytusa,
Problemy ludzi nie różniły się aż tak bardzo od naszych problemów,
Choć dziś mało o nich wiemy i jeszcze mniej nas to wzrusza.
Mało nas obchodzą drobne detale ich codzienności,
A zwłaszcza to, czego nie trzeba umieć na sprawdzianie.
Nie myślimy, że gdy za tysiąc lat wykopią nasze czaszki i kości
Ich uczucia względem nas będą dokładnie takie same.
To, co nam teraz wydaje się ważne, powszechne, oczywiste, dla ludzi z odległej przyszłości będzie to równie odległe i anonimowe, co dla nas okruch panatenajskiej amfory. Będą skupieni na codzienności, jak my.
Jesteśmy ziarnkiem piasku w klepsydrze wieczności. To uczy dystansu do siebie.
Wbrew powszechnej opinii, dwa tysiące lat temu,
Za czasów Republiki czy cesarza Tytusa,
Problemy ludzi nie różniły się aż tak bardzo od naszych problemów,
Choć dziś mało o nich wiemy i jeszcze mniej nas to wzrusza.
Mało nas obchodzą drobne detale ich codzienności,
A zwłaszcza to, czego nie trzeba umieć na sprawdzianie.
Nie myślimy, że gdy za tysiąc lat wykopią nasze czaszki i kości
Ich uczucia względem nas będą dokładnie takie same.
sobota, 21 kwietnia 2018
Tabela
We współczesnym świecie wszystko uległo biurokratyzacji. Wszystko, nawet ludzka dusza, zostało rozebrane na części i umieszczone w różnych tabelach, określone za pomocą terminów, ustaw i definicji. Symbolem tego jest tytułowa tabela, w którą podmiot liryczny wpisuje swoje emocje, ich przyczynę, czas i intensywność. Choć już na początku mówi, że ułatwia to życie, pod koniec używa słowa "upraszcza", które jest wieloznaczne - kryje się za nim zarówno uczynienie go mniej skomplikowanym, jak i ujęcie go w sposób prymitywny, powierzchowny. Podmiot liryczny dostrzega, że przez to jest "coraz mniej człowieka w człowieku", jednak nie jest w stanie się zbuntować przeciw takiemu stanowi rzeczy - także ta refleksja wpisana zostaje do tabeli w narzuconej mu formie. Wskazuje to na jego słabość i konformizm. I właśnie takie jest drugie dno utworu.
Formalizacja życia wewnętrznego znacznie je ułatwia
radości smutki obawy nadzieje wszystko można znaleźć w odpowiedniej rubryce
określony rodzaj przeżycia w kolumnie obok powód i czas
dalej intensywność uczucia w skali pięciostopniowej
wszystko to pozwala nazwać i sklasyfikować
to co chlupie w rozumnej skorupie bez dna
Radość twój widok wczoraj wieczorem trzy
lęk obawa o przyszłość podczas bezsennej nocy cztery
melancholia ptak na gałęzi dziś rano dwa
rozdrażnienie bo coraz mniej mleka w mleku podczas śniadania cztery
zadowolenie właściwie bez powodu w chwili obecnej trzy
Tak formalizacja życia wewnętrznego znacznie je upraszcza
A
Przepraszam jeszcze
zatroskanie bo coraz mniej człowieka w człowieku teraz jeden
Formalizacja życia wewnętrznego znacznie je ułatwia
radości smutki obawy nadzieje wszystko można znaleźć w odpowiedniej rubryce
określony rodzaj przeżycia w kolumnie obok powód i czas
dalej intensywność uczucia w skali pięciostopniowej
wszystko to pozwala nazwać i sklasyfikować
to co chlupie w rozumnej skorupie bez dna
Radość twój widok wczoraj wieczorem trzy
lęk obawa o przyszłość podczas bezsennej nocy cztery
melancholia ptak na gałęzi dziś rano dwa
rozdrażnienie bo coraz mniej mleka w mleku podczas śniadania cztery
zadowolenie właściwie bez powodu w chwili obecnej trzy
Tak formalizacja życia wewnętrznego znacznie je upraszcza
A
Przepraszam jeszcze
zatroskanie bo coraz mniej człowieka w człowieku teraz jeden
sobota, 7 kwietnia 2018
Pokolenie
Krótka refleksja na temat naszego pokolenia. Wydaje mi się, że inspiracja Baczyńskim jest w tym przypadku dość wyraźna. Jest to wiersz, który ktoś musiał napisać.
Niebo ma barwę stali,
A serca nadal kamienne
I jak dojrzałe jabłka
Spadają, pustką brzemienne.
Jeszcze trwa święto wiosny
I nic wciąż nie jest dojrzałe,
Na drzewach szare pączki,
A na nich pęknięcia małe.
Siedzimy wśród chorągwi
Z kolorowego papieru
Pijani swą młodością
Na pogrzebowym weselu.
Cierpimy na dostatek
Wina, owoców i mleka,
Żniwa jeszcze daleko,
Lecz żniwiarz już na nas czeka.
Niebo ma barwę stali,
A serca nadal kamienne
I jak dojrzałe jabłka
Spadają, pustką brzemienne.
Jeszcze trwa święto wiosny
I nic wciąż nie jest dojrzałe,
Na drzewach szare pączki,
A na nich pęknięcia małe.
Siedzimy wśród chorągwi
Z kolorowego papieru
Pijani swą młodością
Na pogrzebowym weselu.
Cierpimy na dostatek
Wina, owoców i mleka,
Żniwa jeszcze daleko,
Lecz żniwiarz już na nas czeka.
sobota, 24 marca 2018
Śnie, który uczysz umierać człowieka
Czasami nawet bardzo niewyspany człowiek nie może zasnąć. Nachodzi go wówczas na bardzo rozmaite refleksje... Poniższy utwór jest inspirowany wierszem Jana Kochanowskiego.
Śnie, który uczysz umierać człowieka,
Zsyłając jemu wizje niebywałe
Kiedy mu tylko opadnie powieka,
Nadchodzi zaraz twe millenium małe.
I leci taki na skrzydłach gołębich
Do krain wiecznych, w dzień nieosiągalnych,
W swoim jestectwie zstępuje do głębin
I jest jak zjawa żywym niewidzialny.
Śnie, ukazujesz ludziom przyszłe losy,
Który do zdarzeń przyszłych ćwiczysz ducha,
Nim śmierć nas wszystkich zetnie niby kłosy -
Przyjdź, przemów, mistrzu, bo uczeń twój słucha.
Śnie, który uczysz umierać człowieka,
Zsyłając jemu wizje niebywałe
Kiedy mu tylko opadnie powieka,
Nadchodzi zaraz twe millenium małe.
I leci taki na skrzydłach gołębich
Do krain wiecznych, w dzień nieosiągalnych,
W swoim jestectwie zstępuje do głębin
I jest jak zjawa żywym niewidzialny.
Śnie, ukazujesz ludziom przyszłe losy,
Który do zdarzeń przyszłych ćwiczysz ducha,
Nim śmierć nas wszystkich zetnie niby kłosy -
Przyjdź, przemów, mistrzu, bo uczeń twój słucha.
sobota, 10 marca 2018
Miejskie niebo
Wiosna! Całe miasto zdaje się ją chłonąć i nią oddychać. Wiersz ten powstał już jakiś czas temu, dziś jest dobra okazja by go odkurzyć.
chmury samolot
dachy
słońce
chmur sterowce przebija samolot
czerwień dachów
rozbudzona tchnieniem słońca
chmur sterowców parne brzuchy
przebija lśniący nos
stalowego ptaka wzbitego w przestworze
lśni jak wino czerwień żywa
dachów jak strojne kapelusze
śmiejących się zębami dachówek
rozbudzona tchnieniem wiosennym
najjaśniejszej gwiazdy dziennej
a ja idę
zdrów i wesół i wolny
chmury samolot
dachy
słońce
chmur sterowce przebija samolot
czerwień dachów
rozbudzona tchnieniem słońca
chmur sterowców parne brzuchy
przebija lśniący nos
stalowego ptaka wzbitego w przestworze
lśni jak wino czerwień żywa
dachów jak strojne kapelusze
śmiejących się zębami dachówek
rozbudzona tchnieniem wiosennym
najjaśniejszej gwiazdy dziennej
a ja idę
zdrów i wesół i wolny
niedziela, 25 lutego 2018
Kartkując album ze zdjęciami
Pozostaje mi chyba jedynie przeprosić za opóźnienie.
Świeczki na torcie gasną pod podmuchem,
Ja mam na sobie garnitur i muchę,
Tutaj prezenty, twarze roześmiane,
Tu się stukają kieliszki z szampanem,
Tutaj świadectwa (moje z wyróżnieniem),
A to studniówka chyba, już sam nie wiem,
Tu za to ślub i wesele kuzynki,
A tutaj Święta, bo fragment choinki,
Tutaj z rodzeństwem pieczemy pierniki,
Tu w Disneylandzie zdjęcie z Myszką Miki,
Tutaj Sylwester, wszyscy w garniturach,
Wczasy nad morzem, a tutaj w górach.
Przeglądam samotnie album ze zdjęciami,
W myślach już się pożegnałem z wami,
Choć uśmiech na nich wygląda prawdziwie,
Że tyle wytrzymałem, sam się sobie dziwię.
Świeczki na torcie gasną pod podmuchem,
Ja mam na sobie garnitur i muchę,
Tutaj prezenty, twarze roześmiane,
Tu się stukają kieliszki z szampanem,
Tutaj świadectwa (moje z wyróżnieniem),
A to studniówka chyba, już sam nie wiem,
Tu za to ślub i wesele kuzynki,
A tutaj Święta, bo fragment choinki,
Tutaj z rodzeństwem pieczemy pierniki,
Tu w Disneylandzie zdjęcie z Myszką Miki,
Tutaj Sylwester, wszyscy w garniturach,
Wczasy nad morzem, a tutaj w górach.
Przeglądam samotnie album ze zdjęciami,
W myślach już się pożegnałem z wami,
Choć uśmiech na nich wygląda prawdziwie,
Że tyle wytrzymałem, sam się sobie dziwię.
sobota, 10 lutego 2018
Krótki wiersz o przemijaniu
Dzisiejszy wiersz nawiązuje do motywu vanitas, choć daleko mu do baroku.
siekiera motyka
w bólu się rodzisz
już na początku
a zegar tyka
człowiek przemyślne żyjątko
lecz nie ma wpływu co go spotyka
a zegar tyka
dzwonią na chrzest
dzwonią na ślub
dzwonią na pogrzeb
niosą dziecko bukiet nieboszczyka
a zegar tyka
a gdy po latach spojrzysz na ziemię
co cię wypluła i połyka
wiedz zegar tyka
siekiera motyka
w bólu się rodzisz
już na początku
a zegar tyka
człowiek przemyślne żyjątko
lecz nie ma wpływu co go spotyka
a zegar tyka
dzwonią na chrzest
dzwonią na ślub
dzwonią na pogrzeb
niosą dziecko bukiet nieboszczyka
a zegar tyka
a gdy po latach spojrzysz na ziemię
co cię wypluła i połyka
wiedz zegar tyka
sobota, 27 stycznia 2018
Wszystkie drogi prowadzą do...
Dzisiejszy utwór będzie natury refleksyjnej. Jego interpretację pozostawiam Wam.
Wiele dróg wiedzie przez ziemskie pyły,
Łączą się, dzielą, kluczą wśród świata,
Większość z nich moje nogi przebyły
Przez te, choć krótkie, dane mi lata.
Wielu szło ze mną w nocy, o świcie,
Na górę weszli w śniegu skąpaną,
Gdzie poczyniłam nagłe odkrycie:
Każda z dróg wiedzie w miejsce to samo.
Wiele dróg wiedzie przez ziemskie pyły,
Łączą się, dzielą, kluczą wśród świata,
Większość z nich moje nogi przebyły
Przez te, choć krótkie, dane mi lata.
Wielu szło ze mną w nocy, o świcie,
Na górę weszli w śniegu skąpaną,
Gdzie poczyniłam nagłe odkrycie:
Każda z dróg wiedzie w miejsce to samo.
sobota, 13 stycznia 2018
Próbna matura
Matury próbne to czyste cierpienie. Rola artysty polega na tym, by to cierpienie przekuć w sztukę.
Zegar śmieje się cicho nad uczniów głowami
Kiedy siedzimy cicho, walcząc ze słowami
Lub w mozole dodając liczb długie szeregi,
Kartki wypełniliśmy pismem aż po brzegi!
Cicho. Czasem ktoś szura, arkuszem szeleści,
Myśląc sobie już teraz: byle mieć trzydzieści
Procent. Potem co będzie? A potem już z górki,
Na dnie szafy porzucić tak znane mundurki,
Lata trzy już niemalże nam towarzyszyły,
Gdyśmy, kując na testy, wypruwali żyły,
Aż łza w oku się kręci... Lecz chwila to złudna,
Matura, co ją piszę, to matura próbna!
A więc w dłonie tym raźniej długopisów miecze!
Piszmy! Grunt, aby dożyć do maja, człowiecze!
Zegar śmieje się cicho nad uczniów głowami
Kiedy siedzimy cicho, walcząc ze słowami
Lub w mozole dodając liczb długie szeregi,
Kartki wypełniliśmy pismem aż po brzegi!
Cicho. Czasem ktoś szura, arkuszem szeleści,
Myśląc sobie już teraz: byle mieć trzydzieści
Procent. Potem co będzie? A potem już z górki,
Na dnie szafy porzucić tak znane mundurki,
Lata trzy już niemalże nam towarzyszyły,
Gdyśmy, kując na testy, wypruwali żyły,
Aż łza w oku się kręci... Lecz chwila to złudna,
Matura, co ją piszę, to matura próbna!
A więc w dłonie tym raźniej długopisów miecze!
Piszmy! Grunt, aby dożyć do maja, człowiecze!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)